W Szwecji medialnie, politycznie i socjalnie całkowicie zdominowanej przez skandynawską odmianę wokeizmu epitetami faszysta i rasista nazywa się każdego, kto ma odmienną opinię lub własne zdanie. Wyjaśnienia nie są potrzebne i nikt nawet nie fatyguje się, by ich udzielać – wystarczy epitet. Dla pederasty więc faszystą jest ten, kto nie jest pederastą, dla liberała faszystą jest ten, kto nie jest liberałem, dla zbirów i bandytów faszystą jest ten, kto domaga się poszanowania prawa, a wolność jest tu pojmowana jako bezwzględne i bezpardonowe dążenie do zaspakajania swoich żądz. W Szwecji liberalizm sięgnął więc bruku w sensie dosłownym – jeżeli założyć, że kiedykolwiek wznosił się ponad jego poziom.