Pod datą 21 stycznia 1661 Samuel Pepys notuje w swoim „Dzienniku”: Dziwne, jaką pogodę mamy przez całą zimę; nie było wcale mrozu, na drogach kurz, muchy latają i krzaki róż puściły liście; o takiej pogodzie o tej porze roku nigdy nikt na świecie nie słyszał. Tego dnia powieszono znów dużo ludzi.
T. Bendikowski w pracy „Przeżyj rok w średniowieczu”twierdzi, że kapryśność aury była stałym elementem życia ludzi w poprzednich wiekach, a zwłaszcza w średniowieczu. W całej Europie wciąż występują niesamowite zjawiska pogodowe. Zimą na przełomie 1010 i 1011 roku zamarza Bosfor, a nurtem Nilu płyną lodowe tafle, zimą 1118 roku widywano lód dryfujący z Islandii, w Saksonii mrozy trwają do czerwca, w dalekiej Wenecji zamarza laguna, po lodzie można wjechać do samego centrum miasta. Innym znów razem panują wyjątkowe upały: w 1022 roku ludzie w Norymberdze „usychają i duszą się po ulicach od wielkiego gorąca”, a lato 1130 jest tak suche, że można brodzić po Renie. Podobnie zresztą jak pięć lat później po Dunaju.