Heliogabal

Heliogabal, nastoletni cesarz rzymski, był estetą i chciał wierzyć, że zdoła odejść pięknie. Miał przygotowane purpurowe sznury skręcone ze szkarłatu i jedwabiu, gdyby musiał odebrać sobie życie przez uduszenie, inkrustowane szmaragdami oraz ametystami złote miecze, gdyby przyszło mu zginąć od stali, posiadał też rozmaite trucizny na wypadek, gdyby miał skończyć życie zgodnie z przepowiednią syryjskich kapłanów. Był należycie przygotowany na piękną śmierć. Tymczasem zamordowano go w klozecie, gdzie tchórzliwie skrył się przed ścigającymi go żołnierzami, jego zwłoki wleczono przez brudne ulice Rzymu i ostatecznie zapchnięto do kanału ściekowego, a ponieważ nie utonęły od razu, obciążono je kamieniami i wrzucono do Tybru z mostu Emiljańskiego. Można zaaranżować czyjąś śmierć. To można. Własna śmierć nad wyraz niechętnie poddaje się takim zabiegom.