Pewien król wpadł na perfidny pomysł karania przestępców. Umieszczał nieszczęśników w pustym pokoju, w którym było tylko dwoje zamkniętych drzwi. Dowiadywali się wówczas, że za jednymi z nich czeka głodny tygrys, a za drugimi – piękna dziewczyna. Skazaniec musiał dokonać wyboru i od tej decyzji zależało, czy skończy w brzuchu drapieżnika czy jako szczęśliwy mąż pięknej panny.
Któregoś dnia król przyłapuje pewnego młodzieńca na amorach ze swoją córką. Nie waha się postawić pechowca przed zwykłą próbą. Jednak tym razem finał będzie inny, bo król ma za przeciwnika zakochaną kobietę – królewnie udaje się dowiedzieć, za którymi drzwiami kryje się tygrys. Wie, że może ocalić ukochanego, ale…. Wcale nie musi to przecież oznaczać, że ich miłość znajdzie spełnienie! W duszy królewny walczą więc sprzeczne emocje: z jednej strony współczucie dla młodego człowieka, z drugiej – zazdrość o dziewczynę, którą będzie zmuszony poślubić zamiast niej.
Nadchodzi dzień próby. Młodzieniec staje przed zamkniętymi drzwiami i w ostatniej chwili zerka na królewnę. Widzi nieznaczny ruch jej głowy – tak królewna wskazuje mu drzwi! Otwiera je bez wahania i jego oczom ukazuje się… No właśnie, co? Dziewczyna czy tygrys?
Ta historia jest tematem głośnej noweli autorstwa Franka Stocktona, opublikowanej po raz pierwszy w czasopiśmie The Century w 1882 roku. Tytuł The Lady or the Tiger wszedł potem do języka angielskiego jako alegoryczne wyrażenie nierozwiązywalnego problemu. Nowela kończąca się pytaniem o to, co młody człowiek ujrzał w otwartych drzwiach, zyskała jednak tak ogromną popularność wśród czytelników, że domagano się jej kontynuacji i taki sequel rzeczywiście powstał.
Nosi tytuł „The Discourager of Hesitancy„. Jest to opowieść o tej samej mitycznej krainie, gdzie – zgodnie z wolą króla – o winie lub niewinności przestępców rozstrzyga przypadek. Odwiedza ją pięciu podróżników pragnących dowiedzieć się, co oskarżony mężczyzna z poprzedniej historii znalazł za drzwiami, które wybrał. Nie otrzymują jednak wyjaśnienia. Zamiast tego szambelan dworu opowiada im historię o księciu, który przybył do królestwa, aby znaleźć żonę, ale król nie zezwolił mu na poszukiwania wybranki. Nakazał go natomiast zabrać do kwatery gościnnej i przygotować do ślubu, a ślub miał się odbyć już następnego dnia. I tak się stało. W południe następnego dnia zawiązano księciu oczy i zaprowadzono do miejsca zaślubin. Nie pozwolono mu jednak ujrzeć swojej przyszłej żony – mógł ją jedynie wskazać dotykiem, poczuć i usłyszeć. Po zakończeniu ceremonii opaska została zdjęta z jego oczu i wtedy ujrzał przed sobą szpaler czterdziestu dam, ubranych w bogate stroje, a każda z nich wydawała się piękniejsza od pozostałych. Książę, jak we śnie, szedł powoli wzdłuż szpaleru tych piękności i u żadnej z nich nie postrzegał nic takiego, co wskazywałoby, że była bardziej panną młodą niż inne. Ich suknie były identyczne, wszystkie rumieniły się, gdy na nie patrzył, wszystkie były urocze, żadna nie odezwała się ani słowem i stało się dla księcia oczywistym, że surowo im tego zakazano.
Zrozumiał, że jeżeli nie zidentyfikuje swojej wybranki, zostanie zabity. Ponaglany, idąc raz jeszcze wzdłuż ich szeregu spostrzegł nagle, że jedna z nich uśmiecha się do niego, a druga lekko marszczy brwi. To mu podpowiedziało, że jego wybranką musi być któraś z nich. Zaczął szybko analizować możliwości: Jedna uśmiechnęła się. Czy kobieta nie uśmiecha się, gdy widzi, że jej mąż zbliża się do niej? Z drugiej jednak strony, jaka kobieta nie zmarszczyłaby brwi widząc, że jej mąż zbliża się do niej i nie zwraca na nią uwagi? Czy nie powiedziałaby sama do siebie: „To ja! Nie wiesz o tym? Nie czujesz tego? Chodź!”. Ale gdyby to nie była jego wybranka, czy nie mogłoby być tak, że zmarszczyłaby brwi, gdy zobaczyła mężczyznę, który patrzy na nią tak, jakby ją rozpoznawał? Czy nie powiedziałaby w duchu: „Nie zatrzymuj się przy mnie! To przedostatnia. To dwie panie powyżej. Idź dalej!” Z drugiej strony ta, którą poślubiłem, nie widziała mojej twarzy. Czy nie uśmiechnęłaby się teraz, gdyby uważała mnie za przystojnego? Ale jeżeli poślubiłem tę, która zmarszczyła brwi, czy mogłaby powstrzymać swoją dezaprobatę, jeśli mnie nie lubiła? Uśmiechy zapraszają do prawdziwej miłości. Zmarszczenie brwi zaś jest wyrzutem.
Miał tylko dziesięć sekund na decyzję. Kat stanął za jego plecami. Książę nie czekał ani chwili dłużej. Zrobił krok do przodu i szybko ujął za rękę jedną z tych dwóch pięknych kobiet. Wtedy rozdzwoniły się dzwony, wiwatował lud, a król uściskał go i pogratulował trafnej decyzji. Szambelan dworu zaś, zwracając się do delegacji pięciu nieznajomych z dalekiego kraju rzekł: Gdy zdołacie rozstrzygnąć między sobą, którą damę książę wybrał, tę, która się uśmiechnęła, czy też tę, która zmarszczyła brwi, wtedy powiem wam, co wyszło z otwartych drzwi, dama czy tygrys.
Według ostatnich doniesień piątka nieznajomych nie podjęła jeszcze decyzji.