Co widzimy

Nie przewracamy się chodząc i nie nabijamy sobie guzów poruszając się wśród różnych płaszczyzn, lawirując między tysiącami obiektów, postrzegamy nadjeżdżające pojazdy, widzimy gwiazdy na niebie, ptaki szybujące w powietrzu, rozpoznajemy twarze, potrafimy dokonać skomplikowanych operacji intelektualnych i gotowi bylibyśmy przysiąc, że żyjemy w realnym świecie. Czy na pewno jednak? Na naszej gałce ocznej znajduje się ślepa plamka, co wiemy dzisiaj niemal wszyscy. Wiemy też, że powinna ona powodować braki w polu widzenia, a tymczasem niczego takiego nie obserwujemy. Ubytki spowodowane tą ślepą plamką mózg zastępuje widokiem z drugiego oka. Wiemy również, że na naszej siatkówce powstaje obraz odwrócony, czyli rejestrujemy świat „do góry nogami”, i że mózg ingeruje ponownie, korygując te informacje i odwracając obraz, co pozwala nam na poprawne widzenie.

Nasz mózg jest niewątpliwie najpotężniejszą maszyną poznawczą świata, a jednocześnie łatwo jest go oszukać, rozproszyć, zdarza mu się, i do tego dość często, popełniać żenujące pomyłki, na jedne bodźce jest czuły, na inne ślepy i, przede wszystkim, nienawidzi myślenia, choć trudno mieć mu to za złe – nie jest aparatem stworzonym w tym celu. Wykształcił się w plejstocenie, miał nam tylko zapewnić przetrwanie i niewiele zmienił się od tego czasu.

Do jakiego więc stopnia świat w którym żyjemy jest realny? Gdy rozmawiasz z kimś, kto  znajduje się w odległości około metra od ciebie, światło odbite od jego twarzy potrzebuje około 3,336 nanosekundy, aby dotrzeć do Twojego oka. Widzisz go więc takim, jakim był 3,336 nanosekundy temu. Niewiele? Może, ale nie widzimy świata takim, jaki jest. Widzimy go takim, jaki był ułamek sekundy temu. A im dalej, tym więcej pojawia się niekonsekwencji. Chętnie spoglądamy w gwiazdy i podziwiamy ich piękno. Ale czy to, co podziwiamy na nocnym niebie naprawdę istnieje? Nie jest to wcale takie pewne. Syriusz to najjaśniejsza gwiazda naszego nieba. Jego promienie, by do nas dotrzeć, potrzebują ośmiu lat – co znaczy, że wygląd Syriusza, w momencie, gdy go podziwiamy, nie jest aktualny. Podziwiając ten widok, podziwiamy coś, co istniało osiem lat temu. Nie potrzebujemy jednak  szukać aż tak daleko. Słońce jest oddalone od Ziemi o 8 minut i 20 sekund świetlnych – jego obraz pochodzi więc sprzed 8 minut. Najzabawniejsze jest to, że w wypadku, gdyby po prostu znikło, to przez ponad 8 minut nikt z nas i tak by tego nie zauważył.

Mgławicę Orzeł dzieli od nas siedem lat świetlnych. Astronomowie uważają, że wybuch supernowej całkowicie już zmienił jej strukturę. Światło samego wybuchu mogło dotrzeć do Ziemi około dwa lat temu, ale fala uderzeniowa, poruszająca się znacznie wolniej, może mieć „opóźnienie” rzędu kilku tysięcy lat. Słynne zdjęcie tej Mgławicy, wykonane przez teleskop Hubble`a, przedstawia więc coś, co prawdopodobnie już nie istnieje, ale my to widzimy. Od Galaktyki Andromedy dzieli nas około 2,5 miliona lat świetlnych. Widziane przez nas obecnie jej światło ma 2,5 miliona lat, czyli pochodzi z okresu, gdy po naszej zabawnej planecie ochoczo biegały australopiteki. Światło Plejad ma rodowód z czasów, gdy królem Polski był Stefan Batory, a widok Oriona to obraz z epoki, kiedy Królestwem Franków rządził Karol Wielki Młot. Czy naprawdę żyjemy w rzeczywistym świecie?