Dzisiaj rząd duński i parlamentarna opozycja porozumiały się w sprawie wprowadzenia od 2030 roku podatku od dwutlenku węgla w rolnictwie. Będzie to pierwsza na świecie kara za produkowanie żywności. Produkowanie żywności jest politycznie niepoprawne i biologicznie szkodliwe, bowiem prowadzi do wzrostu emisji dwutlenku węgla w atmosferze. Nie chodzi bowiem o to, żebyśmy mieli co jeść. Chodzi o to, żebyśmy mogli oddychać rześkim, świeżym i czystym powietrzem.
Inna dzisiejsza wiadomość mówi o grubej warstwie smogu, która spowiła rano stolicę Indii. Szacuje się, że stężenie zanieczyszczeń w powietrzu w Nowym Delhi jest tak duże, a powietrze tak gęste, że ledwo widoczne są popularne atrakcje turystyczne, takie jak Tadż Mahal czy Złota Świątynia w Amritsarze. Z powodu gigantycznej chmury zanieczyszczeń widzialność spadła do 100 metrów. W Nowym Delhi poziom zanieczyszczeń według Air Quality Index na około 30 procentach stacji pomiarowych przekracza 400. Jest to ponad ośmiokrotnie więcej niż wartość określająca jakość powietrza jako dobrą. Na międzynarodowym lotnisku w Delhi widoczność spadła do 300 m. Niektóre loty odbywały się przy widoczności niemal zerowej. Według danych z Flightradar24 z powodu gęstego smogu aż 88 proc. odlotów i 54 proc. przylotów było opóźnionych. Indie nie przywidują jednak wprowadzenia podatku od produkcji żywności. Poziom dwutlenku węgla nad subkontynentem indyjskim najwyraźniej nikogo tam nie niepokoi do tego stopnia, by przedkładał czyste powietrze nad porządne tikka masala.