Carska poczta

Pod koniec lat osiemdziesiątych poprzedniego wieku mój ojciec wysłał do mnie do Szwecji list. Nie był już w najlepszej kondycji psychicznej i mentalnej, więc na kopercie widniało jedynie moje nazwisko i nazwa kraju. Nie było na niej ani nazwy miasta, ani ulicy ani numeru domu. A mimo tego listonosz zapukał któregoś dnia do moich drzwi i z uśmiechem wręczył mi ten list. Moje zdziwienie na widok tak „oryginalnie” zaadresowanej koperty skwitował uwagą, że nie mieli problemu z ustaleniem adresu, bo „poza tobą nikt w naszym kraju nie nosi takiego nazwiska”. Proste i jasne.

Ignacy Jan Paderewski „Pamiętniki”. Około roku 1876, gdy nie miał jeszcze ukończonych szesnastu lat, po powtórnym wydaleniu z konserwatorium w Warszawie, w towarzystwie dwóch kolegów, niewiele od niego starszych, wybrał się na objazd prowincjonalnych miast Rosji i Polski. Dawali koncerty w miejscowościach letniskowych i uzdrowiskach. Eskapada trwała bez mała cały rok, a u jej kresu znalazł się w Petersburgu, wcześniej powiadamiając ojca o swoich przygodach, i otrzymując od niego pieniądze na powrót do domu. Niestety, lekkomyślnie traci pieniądze pożyczając je napotkanemu tam znajomemu, który okazał się pospolitym oszustem. Skradziono także jego bagaż. Pozostaje bez dachu nad głową i bez środków do życia. Ratuje go pewien ubogi blacharz, który nie ma co prawda możliwości, by pożyczyć mu pieniądze na dalszą drogę, ale proponuje kąt w wynajmowanej przez siebie suterenie. Przez ponad dwa tygodnie Paderewski żywi się jedynie chlebem i herbatą, całymi dniami wałęsając się bezradnie po ulicach miasta. Pewnego dnia, gdy zrezygnowany wraca do smutnej i ciemnej suteryny, zatrzymuje go dozorca domu. Pyta go o nazwisko, a usłyszawszy je informuje Paderewskiego, że na poczcie czeka na niego list. Okazało się, że był to list polecony od jego ojca. Zawierał sto rubli, które umożliwiły mu powrót do domu.

Carska poczta, nie mając jego adresu, potrafiła go jednak znaleźć. Zauważmy, że był to rok 1877, carskie imperium było olbrzymim tyglem narodów i ludów, nikt jeszcze nie słyszał o Powszechnym Systemie Ewidencji Ludności, nie było komputerów, Internetu, nie było nawet książek telefonicznych. Proste i jasne?