Jenny Delacroixa

Każdy, kto czytał „Dzienniki” Eugène’a Delacroixa pamięta zapewne pojawiające się w nich co kilka stron imię tajemniczej Jenny. Niewielu jednak wie, że jest nią Jeanne-Marie Le Guillou, oddana gospodyni malarza. Urodziła się w Finistère w 1801 roku, ale o jej dzieciństwie i młodości praktycznie nic nie wiadomo. Rozpoczęła u niego służbę około 1835 roku i pozostała przy nim przez bez mała 35 lat, z ogromnym oddaniem uwalniając go od prozaicznych trosk dnia codziennego. Z biegiem lat stała się również jego powiernicą i przyjaciółką. W roku 1855 Delacroix pisze, że jest „jedyną istotą, której serce należy do mnie bez zastrzeżeń”. Delacroix, melancholijny marzyciel, uwielbiający długie, samotne spacery i obserwowanie przyrody, uważał Jenny za bezwzględnie mu oddaną i niezastąpioną. 2 października 1854 roku zanotował: „Poza jedną istotą na tym świecie, tą, która naprawdę sprawia, że ​​moje serce bije, reszta szybko mnie męczy i nie pozostawia po sobie śladu”. W swojej ostatniej woli życzył sobie, by spoczęła przy nim, by mogła czuwać nad nim przez całą wieczność, jak czyniła to za jego życia. I Jenny Le Guillou wiernie trwała przy nim do jego ostatniego tchnienia, aż do jego śmierci w 1863 roku, w jego mieszkaniu przy Rue de Furstemberg. Zmarła 3 lata po nim, i pochowana została w pobliżu grobowca malarza, pod prostą płytą, na której widnieją jedynie jej inicjały J. & G.

Jej portret wykonany przez Delacroixa, przechowywany w Luwrze, nie przedstawia jakiejś szczególnej piękności. Szeroka twarz chłopki, pełne, zmysłowe usta, mocne spojrzenie kogoś, komu można zaufać. Bardziej prywatna Jenny pojawia się na innym szkicu Delacroixa, tym, gdzie nieoczekiwanie, ale nowatorsko użył brązowego tuszu do zdefiniowania konturów jej twarzy. Tutaj, przypadkowa lub zamierzona nieformalność tej pracy, opowiada znacznie więcej o intymności ich relacji.