Nic nie przebije polskiej hipokryzji. Oficjalnie nienawidzimy Niemców, a jednak Polak chętnie jedzie do Niemiec, pracuje tam niczym niewolnik, haruje na niemieckich plantacjach, podciera tyłki dogorywającym esesmanom, osiedla się w tam, często zmienia obywatelstwo na niemieckie, jego dzieci uczęszczają do niemieckich szkół, przestają używać własnego języka i nie chcą słyszeć o niemieckich bestialstwach, obozach koncentracyjnych czy przerabianiu ludzi na mydło. W Niemczech żyje obecnie ponad dwa miliony osób polskiego pochodzenia i są drugą co do wielkości grupą migrantów w Niemczech, zaraz po Turkach.
Za to samo nienawidzimy Rosjan. Polak nienawidzi ich za wszystkie popełnione na jego narodzie zbrodnie, setki lat niewoli i prześladowań, nie ukrywa swojej nienawiść do nich i ich okrucieństw, ale nie jeździ tam do pracy, nie haruje w ich kołchozach, nie podciera tyłków komunistycznych zbrodniarzy, nie zmienia obywatelstwa na rosyjskie, nie mówi po rosyjsku, nawet jeżeli zna ten język, i w żadnym razie nie wychowuje swoich dzieci na Rosjan. Polak nienawidzi Rosjan dokładnie za to samo za co nienawidzi Niemców, ale – najwyraźniej – nie tylko miłość, ale i nienawiść może nosić różne imiona. Niemcy są zbrodniarzami użytecznymi. Można im więc przebaczyć. Rosjanie są zbrodniarzami nieużytecznymi. Dla zbrodniarzy nieużytecznych nie ma przebaczenia.
Lekcja numer 1 dla wszystkich przyszłych zbrodniarzy: starajcie się być użyteczni.