Książę de Lauzun i wu-wei

Armand Louis de Gontaut, książę de Lauzun, znany również jako de Biron, francuski arystokrata, słynny amant i pamiętnikarz. Poślubił Amelię de Boufflers, dziedziczkę ogromnej fortuny. Miało to miejsce w roku 1766. W chwili, gdy stawali na ślubnym kobiercu Armand miał lat 19, a Amelia 14. W zgodzie z ówczesną modą z żoną jedynie przyjaźnił się, spotykając ją stosownie rzadko i w swoich Pamiętnikach rzadko o niej wspominając, miłości poszukując w ramionach innych kobiet, bardzo wielu kobiet. Mamy tutaj nawet polonica w postaci pewnej niezmiernie kochliwej polskiej arystokratki, Izabeli Czartoryskiej, której de Lauzun w swoich Memoires  poświęca sporo stron i zachwytów.

Podczas Rewolucji Francuskiej książę de Lauzun zręcznie i bezboleśnie przeobraził się w „obywatela” Biron i zaczął robić karierę w wojsku, awansując nawet do stopnia generała. Natomiast jego prawowita małżonka opuściła kraj już na początku Rewolucji, uciekając najpierw do Anglii, a następnie osiedlając się w Szwajcarii, w Lozannie. Jednak w 1792 roku pojawiają się we Francji dekrety, które grożą pełną ruiną tym, którzy opuścili kraj. Ich majątki mają być skonfiskowane. W tej sytuacji pani de Biron, pewnie bez entuzjazmu, ale decyduje się na przyjazd do kraju, i podejmuje szalenie niebezpieczną próbę ratowania swoich dóbr. Jej mąż, obywatel Biron, dowiaduje się o jej powrocie i, doskonale zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie jej grozi – a chcąc uprzedzić wypadki – postanawia jej pomóc. Pisze list do przewodniczącego Konwencji, stara się zbagatelizować i jej powrót i jej starania, wskazuje też na jej lekkomyślność, prosi o łaskę. List zostaje odczytany w ciszy Zgromadzenia Narodowego. Efekt jest jednak przeciwny do zamierzonego. Nikt nie popiera jego prośby o przychylne potraktowanie jego małżonki.

W ten sposób Armand Louis de Gontaut, książę de Lauzun, diuk de Biron mimo woli wystąpił w roli adwokata diabła. Dopóki bowiem jego żona pozostawała anonimowa, dopóki nikt o niej nie wiedział, dopóki nie wskazywał na jej rzekome przewinienia, nikt o niej nie pamiętał i być może miała jakąś drobną szansę, by ocalić życie. Obywatel Biron zdecydowanie przeliczył się i mocno przecenił swoje wpływy. Rewolucja już pożerała swoje dzieci. Wkrótce zostaje aresztowany i ścięty, a jego żona wstępuje na gilotynę wkrótce po nim.

Morał tej historii aż prosi, by przypomnieć zasadę wu-wei. Wu-wei jest jak wiadomo zasadą niedziałania – nie działaj, nie prowokuj zdarzeń, nie wywołuj ich, pozwól im płynąć, reagując dopiero wtedy, gdy stają się twoją rzeczywistością. Przeciwieństwem wu wei jest yu wei, czyli działanie. Znak yu składa się w istocie z dwóch znaków: ręki oraz księżyca, co znakomicie ilustruje sens samego wu weiYu oznacza bowiem chwytanie księżyca, tak jakby było czymś możliwym pochwycić księżyc i przywłaszczyć go sobie. Książę de Lauzun chciał pochwycić księżyc.