Mechanizm jest ogłupiająco prosty: przeciętni wyborcy wybierają swoich przedstawicieli, też przeciętnych, a potem ci wybrani zapewniają swoich wyborców, że dokonali właściwych wyborów. Ale z przeciętnością jest jak z horyzontem zdarzeń i czarnymi dziurami. Z wnętrza czarnej dziury nie da się zaobserwować żadnego zdarzenia, nie da się również powiedzieć czegokolwiek o czymkolwiek, bo czarna dziura znosi wszystkie właściwości. Stephen Hawking porównał to do sytuacji kajakarza zmierzającego do wodospadu: „Opadanie przez horyzont zdarzeń jest trochę jak wiosłowanie kajakiem nad wodospadem Niagara. Jeśli jesteś jeszcze przed krawędzią wodospadu, możesz uciec, jeśli wiosłujesz wystarczająco szybko, ale kiedy już przekroczysz krawędź, jesteś stracony. Nie ma odwrotu”. Podobnie dzieje się i w tej sytuacji. Masy, potwierdzone przez przeciętność i uwięzione w przeciętności, wytracają jakiekolwiek właściwości, zapadają się w sobie, przekształcają się w idealną nicość, nie czując tego i nie wiedząc o tym.