Wyspa gorzkich cytryn

Cypr. Po raz pierwszy na tej pięknej, lecz tragicznie rozdartej wyspie L. Durrella. Limassol zaskakuje. Sprawia wrażenie większego niż w istocie jest, na przymorzu kilka architektonicznych perełek, których nie powstydziłaby się żadna metropolia, a miasto ma przecież zaledwie ponad sto tysięcy mieszkańców. I odwieczny chaos co krok, nieporządek, orientalny bałagan, rozgardiasz, place budów przypominające śmietniska. To samo, co tak wiele razy oglądałem w Grecji. Kraje Południa nie przywiązują zbyt wiele wagi do porządku, porządek nie jest tam priorytetem, lejący się na głowę skwar nakazuje raczej szukać cienia niż naprawiać dziurę w płocie, nie ma czasu na bagatele, ciepło obezwładnia i rozkłada. Porządek i ład to domena chłodu. Widać to na Północy. Tam miasta i wsie są tak czyste i wymiecione, jakby każdego ranka sprzątał w nich huragan.