Konferowanie w Teheranie

Co wiemy o tzw. konferencji w Teheranie? Zwykle niewiele. W najlepszym razie, że od 28 listopada do 1 grudnia 1943 r. Józef Stalin, Winston Churchill i Franklin Delano Roosevelt „trudzili” się tam nad podziałem przyszłych łupów, że zdecydowano o końcowych etapach wojny i powojennych losach Europy, w tym Polski. O tym, że prezydent Franklin Delano Roosevelt, który powinien był zamieszkać w amerykańskiej ambasadzie przyjął zaproszenie Stalina i na czas konferencji zamieszkał w … radzieckiej ambasadzie, wiedzą być może tylko historycy. W świadomości przeciętnego Europejczyka nie ma tego faktu, nie wspomina się o tym w żadnych podręcznikach, w żadnych artykułach, całkiem jakby fakt, że pomieszkanie amerykańskiego prezydenta w sowieckiej ambasadzie – bez wątpienia naszpikowanej aparaturą podsłuchową – nie miał żadnego znaczenia. O tym, że sam wybór Teheranu na miejsce rozmów był co najmniej kontrowersyjny nawet nie warto wspominać – był to przecież teren kontrolowany przez Sowietów, co już z góry dawało im szaloną przewagę.  Naiwność, głupota czy może po prostu zdrada?  Kto robi to, co my potem nazywamy z dumą „naszą historią”?

J. Lechoń wyraża w Dziennikach przypuszczenie, że prezydent Roosevelt został otruty, gdy dał się „nabrać na mieszkanie w ambasadzie sowieckiej”.