Oddech ewolucji

Wszystkie ruchy tożsamościowe koncentrują się wyłącznie na kwestiach identyfikacji i przynależności (przez takie czynniki jak rasa, płeć, orientacja seksualna, kultura czy religia) do pewnych grup społecznych. Bez względu na to, co oficjalnie głoszą, jedynym ich celem jest walka z nierównościami (prawdziwymi oraz urojonymi), które dotyczą tych grup, ale przede wszystkim promowanie swoich własnych, zwykle partykularnych praw i interesów. Ruchy te nie proponują nowych idei, nie wnoszą żadnego nowego konceptu, niczego, co mogłoby zelektryzować i porwać za sobą tłumy – są charakterystyczną cechą epok schyłkowych, epok wykastrowanych z wyobraźni. Nie lansują uniwersalnych projektów. Ich projektami są one same. Pobrzmiewa w nich jedynie zawistne nawoływanie do zdobywania czegoś, co inni już mają. Są płaczliwe. Domagają się litości i współczucia. I nigdy nie mają tego dość. Żyjemy właśnie w takich czasach. To prawda, że nie są to czasy ani interesujące ani choćby zabawne, ale ewolucja również potrzebuje „złapać oddech”.