Kato Samiko

Szeroka, ciągnąca się aż po nitkę horyzontu plaża w Kato Samiko. Skwar, około czterdziestu stopni, lazurowe morze, wielu kąpiących się ludzi, szum fal i powiew niemal gorącego wiatru, a w pobliżu mnie, pod plażowym parasolem, ładna, jasnowłosa dziewczyna z książką w rękach, nieruchoma, obojętna wobec otaczającej ją rzeczywistości, wobec wszystkiego, co dzieje się wokół niej, nieobecna, pogrążona w innym wymiarze, w wyimaginowanym świecie.

Jaki już rzadki dzisiaj i jaki piękny widok. Mam ochotę podejść do niej i podziękować, że i mnie przeniosła w czasie. I wiem, że tego nie wolno mi uczynić.