Lubimy naturę? Nie, nie lubimy natury, prawdziwej, nieujarzmionej natury nie lubimy. Jest bezwzględna, okrutna, drapieżna, brudna i niebezpieczna, przeraża nas. Lubimy jedynie ten rodzaj natury, uładzonej i pokornej, która łatwo da się wykorzystać jako wdzięczne tło do naszych osobistych dramatów. Lubimy więc naturę w sposób sentymentalny, co oznacza, że to, co zwykliśmy nazywać „potrzebą obcowania z naturą”, jest zabiegiem mającym na celu estetyzację naszych doznań i przeżyć. Nasze dramaty, jak i chwile uniesień, nigdy i nigdzie nie prezentują się tak korzystnie jak na tle natury – kino zdemaskowało to już dawno i korzysta z tej techniki całkiem bezwstydnie.