romantyzm
-
George Gordon Byron tytuł 6. Lorda Byrona odziedziczył w 1798 r., mając zaledwie dziesięć lat. Rodzinę miał z wszech miar malowniczą. Jego dziadek ze strony ojca to John Byron, brytyjski oficer Royal Navy i odkrywca z przydomkiem „Foul-Weather Jack”. Otrzymał go ze względu na wyjątkowo częste spotkania z kiepską pogodą na morzu. Był gubernatorem Nowej
-
Wyjątki z Dziennika Byrona: Napisałem część tragedii. W akcie pierwszym postępowałem „z całym rozważnym pośpiechem”. Kupiłem kołdrę. Gdyby nie dało się podziwiać i lubić Byrona z żadnego innego powodu, to ostatnie zdanie w tym zapisie, „kupiłem kołdrę”, byłoby wystarczającym do tego pretekstem. Spróbujmy to jakoś pogodzić: jeden z największych poetów romantycznych, skandalista i uwodziciel pisze
-
Prekursorem romantyków jest Szekspir. To on ich zapowiada. „Romeo i Julia” to przecież pełna trywialność – uczucie infantylnych nastolatków, srodze skłócone rodziny, typowy wyciskacz łez, coś na podobieństwo Dallas, Niewolnica Isaura czy Dynastia. Dramaty są tu doskonale pozorne, ale nie ma to żadnego znaczenia, bo romantyzm nie odwołuje się do naszej wrażliwości artystycznej. Romantyzm nie
-
Romantyzm podrażnia uczucia. Odwołuje się jedynie do uczuć. Romantyzm to styl dla wszystkich. To styl dla mas. Mickiewicz pisał dla modystek i subiektów.