W prestiżowym periodyku naukowym „Nature” opublikowane zostały rezultaty badań przeprowadzonych przez doktora Rolanda DePinho z Uniwesytetu Harwarda. Jest on podobno pierwszym, któremu udało się odwrócić proces starzenia u zwierząt, a dokładnie u myszy. Z artykułu wynika, że przed rozpoczęciem tej terapii skóra, mózg i pozostałe organy myszy były w podobnym stanie jak u osoby 80-letniej. Po zaaplikowaniu specyfiku aktywującego kluczowy enzym, ich organizm wytworzył taką ilość nowych komórek, że odmłodniały. Doktor DePinho uważa, że również proces odmłodzenia ludzkiego organizmu jest możliwy. Główną rolę w tej terapii odgrywają telomery, które znajdują się na końcu chromosomów i zabezpieczają je przed uszkodzeniem. Z upływem czasu stają się one coraz krótsze, aż w końcu zanikają, w rezultacie czego komórka obumiera. Twierdzi się, że jeden z enzymów, telomeraza, posiada właściwości, które pozwalają odbudować te struktury. DePinho przekonuje, że podany w odpowiednim momencie enzym może zatrzymać groźne dla naszego organizmu choroby i odwrócić proces starzenia. Amerykańscy naukowcy zapewniają, że już wkrótce możliwe będzie stworzenie tabletki, która uczyni nas na powrót młodymi, przedłużając życie i uwalniając od takich przykrości jak choroba Alzheimera, Parkinsona czy banalne zawały serca.
Prasa z lubością podchwyciła ten temat. Pełno w niej spekulacji o odmłodzonych stulatkach, którzy mkną na deskorolkach przez Sunset Boulevard, naturalnie w podkoszulkach, aby można było podziwiać młodzieńczą jedwabistość ich skóry i, koniecznie, z bujnymi czuprynami połyskujących w słońcu, odzyskanych włosów.
To przyjemne. Tylko po co? Czyżby wśród bodaj 7 miliardów mieszkańców naszej planety brakowało ludzi młodych? Czyżby ten brak był tak katastrofalny, że musimy odmładzać starych? I komu będziemy podawać te odmładzające tabletki? Każdej przygłupawej ciotce, każdemu półdebilowi, każdemu kryminaliście czy też będą one zarezerwowane tylko i wyłącznie dla wszelkiego rodzaju politycznych zbrodniarzy typu Mugabe, Castro, Kim Dzong, Kadafi i im podobni? A może stetryczałym laureatom Nagrody Nobla, zwłaszcza w dziedzinie chemii i medycyny, by – odmłodzeni – mogli dokonywać kolejnych, równie absurdalnych odkryć? Wyobrażam to sobie: sztokholmski ratusz, ceremonia wręczenia Nobli, stara, lecz odmłodzona szwedzka śmietanka towarzyska i szwedzki król, też naturalnie odmłodzony, choć tak samo tępy, gdy wręcza jakiemuś nobliście eleganckie opakowanie tabletek odmładzających zamiast nagrody pieniężnej.
„W każdym razie wydaje mi się absurdalny i dość odrażający cały ten kosmetyczny i medyczny przemysł, oparty na żądzy młodości, lęku przed starością i grozie śmierci. Kto, u diabła, chce żyć wiecznie? Najwidoczniej większość z nas, ale to idiotyczne. Ostatecznie istnieje taka rzecz, jak nasycenie życiem – punkt, w którym wszystko staje się tylko wysiłkiem i całkowitym powtarzaniem” – napisał kiedyś Truman Capote, ale najwyraźniej miał on na myśli ludzi.