Hammurabi

Wmówiono nam, że protestując przeciwko karze śmierci manifestujemy nasz szacunek dla życia. To nieporozumienie. Wyrazem prawdziwego szacunku dla życia byłaby taka postawa w której każda zbrodnia, każde morderstwo byłyby jednoznacznie potępione, bezlitośnie i przykładnie ukarane, a morderca nie miałby żadnych złudzeń co do losu, jaki go czeka. Nie widzę powodu, by pogardzać Hammurabim – nie wymyśliliśmy żadnego mądrzejszego rozwiązania jak dotąd.

Wszystkie dyskusje o zasadności stosowania kary śmierci zajmują się wyłącznie „biednym przestępcą”, całkowicie pomijając prawa ofiary. W niektórych krajach (jak choćby Szwecja) doszło już do tego, że współczuje się mordercy i rości się pretensje (na razie jeszcze ciche) do ofiary, że bezmyślnie pojawiła się na jego drodze. Pewnie dojdziemy do punktu w którym rodzina takiej „lekkomyślnej” ofiary będzie płacić mordercy odszkodowanie za wszystkie przykrości związane z aktem morderstwa. W Skandynawii tymczasem płaci państwo, czyli my wszyscy.