Suplikacja

Średniowieczny rytuał suplikacji, akt błagania pana o łaskę i przebaczenie, polegał ogólnie rzecz biorąc na występowaniu ze swego rodzaju modlitwą, której musiały towarzyszyć gesty upokorzenia – od pochylenia głowy, przez zginanie się w pas, klęczenie, aż po padanie na twarz czyli prostrację. Przez to poniżenie spodziewano się osiągnąć przebaczenie lub też przychylność władcy, bowiem kiedyś wielcy tego świata posiadali taki przywilej, przywilej przebaczania, darowania komuś winy.

Zabawne jest obserwować, jak bardzo te role odwróciły się dzisiaj. Obecnie to właśnie „możni tego świata” co rusz domagają się, by im coś przebaczano. Politycy proszę o przebaczenie, aktorzy proszą o przebaczenie, prezydencji proszą o przebaczenie, papież prosił o przebaczenie ex-prostytutki, bezwstydnie oddają się temu wszelkiej maści celebryci, ba, nawet piłkarze proszą o wybaczenie ( jak obrońca Atletico Madryt, Juanfran, po przegranej z Realem), a już szczytem absurdu była prośba o przebaczenie autora filmu „Szczęki”, Petera B. Benchley`a. Przepraszał rekiny, przepraszał je za to, że całą historię wymyślił tylko dla kasy hollywoodzkiej, obciążając te poczciwe i dobroduszne rybki złą sławą. Niemiecki tygodnik „Der Spigel” natomiast zamieścił artykuł, w którym autor domagał się od papieża próśb o przebaczenie skierowanych do kobiet, które czują się upokorzone z powodu braku możliwości uprawiania kapłaństwa. Tenże sam autor, w tym samym artykule, domagał się, by papież przeprosił księży, którzy cierpią przez nieludzkie życie w celibacie. Tony Blair przepraszał, że jego kraj nie zapobiegł w XVIII wieku Wielkiemu Głodowi w Irlandii. Clinton błagał o przebaczenie za eksterminację Indian przez kolonistów amerykańskich, a następnie za aferę rozporkową z Moniką Lewinsky. Chirac natomiast prosił Żydów o wybaczenie za kolaborację Francuzów. Istna epidemia próśb o przebaczenie, choć – jak niemal wszystko w naszej rzeczywistości – są to jedynie pozory, blaga i puste gesty. Tam, gdzie akt przebaczania miesza się z polityką przebaczanie staje się jedynie towarem, narzędziem politycznym. Chirac nie dlatego prosił Żydów om wybaczenie, że odczuwał żal czy skruchę. To przebaczenie było mu potrzebne, bowiem żydowskie organizacje groziły sankcjami ekonomicznymi. To samo było z Clintonem czy innymi. „Możni tego świata” proszą o wybaczenie tylko dlatego, że obawiają się sankcji – przestaniemy ich lubić, przestaniemy na nich głosować, nie będziemy ich popierać, nie będziemy dalej tolerować ich draństw czy zbrodni … Tylko dlatego więc „wyrażają skruchę” i „poczuwają się do winy”.

Jak wspomniałem, interesujące jest jednak to, jak bardzo odwróciły się role. To już nie tłum, biedny i sponiewierany, klęczy błagalnie przed władcą, „wielkim tego świata”, lecz „wielcy tego świata” korzą się przed tłumem, błagając o wybaczenie. Gest jest pozorny i nieszczery, to prawda, ale liczy się przecież tylko efekt końcowy, czyli przebaczenie. To, że ceną jest niemaskowane, bezczelne kłamstwo, nie ma zdaje się żadnego znaczenia dla żadnej ze stron.