Nowelizacja ustawy o IPN. Izraelska reakcja może zdumiewać. Wspólne oświadczenie władz Polski i Izraela z listopada 2016 roku jednoznacznie potępiało sformułowanie “polskie obozy śmierci”. Wyglada na to, że obecne stosunki izraelsko-niemieckie weszły w fazę bezgranicznej i ślepej miłości, a ta wszystko wybacza, bo politycy izraelscy krytykują prawo, które ma wprowadzić karanie za „przypisywanie polskiemu narodowi odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką”. Podobno obawiają się, że będzie to furtka do fałszowania historii i potencjalne ograniczenie wolności debaty o odpowiedzialności za zbrodnie popełnione wobec Żydów. Innymi słowy, nie tylko Niemcy mordowali Żydów w czasie II wojny światowej, Polacy również, i należy o tym pamietać. Za parę lat dowiemy się, że to Polacy wywołali II wojnę i mordowali biednych Niemców i jeszcze biedniejszych Żydów, że Hitler był Polakiem z poznańskiego i w istocie nazywał się Hitlerowski, a Goebbels byl szefem polskiego MSZ.
Dobrze to skwitował premier Morawiecki: „Kiedy okrutni bandyci napadają dom, w którym mieszkają razem dwie rodziny i jedną rodzinę bandyci mordują prawie całą, a w drugiej mordują matkę, ojca, torturują dzieci, rabują cały dom i go podpalają – wtedy nikt nie może mówić, że druga rodzina jest winna okrucieństwa bandytów” – napisał na Twitterze.
Przyznaję, że po tym znamiennym incydencie z całej mojej sympatii dla Żydów i Izraela pozostały bardzo smutne strzępy.