Psychopata

Kilka dni temu. W kawiarni. Przy stoliku tuż pod oknem mężczyzna w średnim wieku, zadbany, dobrze ubrany. Przed nim lampka czerwonego wina i książka, i nic więcej, żadnego smartfonu, żadnego komputera, iPodu, nic z tych rzeczy. Siedzi w zamyśleniu, wolno delektując się winem. Ma spokojny, pogodny wyraz twarzy.

Przy narożnym stoliku obok mego dwie młode kobiety, te dla odmiany bezustannie i niemal histerycznie zajęte swoimi smartfonami. Co chwila robią sobie selfie, wysyłają sms-y, ich palce pracują z fenomenalną, niemal małpią zręcznością, porównują zdjęcia, dzwonią gdzieś, przesadnie głośno odpowiadają na telefony i prowadzą rozmowę same ze sobą, przerywając sobie nawzajem i przekrzykując się. Ich rozmowa nie jest jednak żadną rozmową, nie ma w niej jakichkolwiek znamion dialogu, każda mówi o sobie i do siebie. Ich nadpobudliwość może przyprawić o epileptyczne drgawki, a na dodatek jest zaraźliwa – czuję, że moje ciśnienie skacze do dwustu.

Nagle słyszę jak jedna z nich, dość bezceremonialnie wskazując palcem tego samotnego mężczyznę przy stoliku pod oknem, mówi do drugiej: Ty, popatrz, ten facet tylko tak sobie siedzi i siedzi. Jej koleżanka, zajęta wysyłaniem sms-u, ani przez moment nie odrywając wzroku od smartfona, odpowiada: Może jakiś psychopata …