Zabawne. Słynna „Rosja w roku 1839” Astolpha de Custine ma pewien bardzo intymny wątek polski, mało znany, acz pikantny. Custine był pederastą, jego kochankiem był Ignacy Gurowski, pochodzący z rodziny kasztelańskiej herbu Wczele, bodaj z tytułem hrabiowskim. Ignacy w Powstaniu Listopadowym dosłużył się stopnia podporucznika, a po jego upadku znalazł się, jak wielu innych młodych ludzi, na emigracji. W 1834 osiadł w Paryżu. Rok później zamieszkał w domu markiza Astolphe de Custine przy rue de La Rochefoucauld i był jego kochankiem przez pięć lat. W 1839 roku towarzyszył markizowi de Custine w podróży do Rosji.
Zastanawiałem się zawsze, co mogło skłonić tego wymuskanego markiza do uciążliwej bądź co bądź podróży do barbarzyńskiego kraju. Nigdy nie znajdowałem sensownego wyjaśnienia. Dziś już wiem, że oficjalnym powodem podróży de Custine do Rosji było wstawiennictwo u cara, by łaskawie zechciał zwrócić skonfiskowany majątek Ignacego Gurowskiego. Dzięki swojemu pochodzeniu Custine został przyjęty na dworze rosyjskim z życzliwością. Z carem Mikołajem I spotkał się podobno dwukrotnie, życzliwość okazali mu następca tronu i małżonka cara. Niestety, nigdzie nie znalazłem informacji o tym, czy jego wstawiennictwo pomogło Gurowskiemu w odzyskaniu jego włości, ale Gurowski, po zerwaniu z de Custine, poradził sobie na emigracji doskonale – w czasie pobytu w Paryżu poznał, uwiódł, a następnie potajemnie poślubił Isabel de Borbon, infantkę Hiszpanii, córkę Franciszka de Paula Burbon (syna króla Karola IV Burbona). Mieszkali w Brukseli przez wiele lat, doczekali się też licznego potomstwa. Po przełamaniu sprzeciwu rodziny infantki, Gurowski uzyskał, z powodu małżeństwa z członkinią królewskiej rodziny, tytuł granda Hiszpanii. Zmarł w Paryżu.
Ileż w tym swoistej ironii. Gdyby nie Gurowski być może nigdy nie powstałaby jedna z najlepszych książek XIX wieku.