Banalne zło

H. Arendt miała rację mówiąc, że „zło jest banalne”. Uparcie stwarzamy demony, które mają wyjaśnić istnienie zła, choć sami w to nie wierzymy. Nie ma osobnego gatunku pod nazwą zły człowiek. Zło jest banalne, ma doskonale banalną twarz. Tym, co przyciąga ludzi na procesy sądowe zbrodniarzy i morderców, jest chęć ujrzenia potwora, wcielenia zła. Znajdują tymczasem twarze nie różniące się od ich własnych, twarze ich bliskich, twarze znajomych, twarze, które codziennie spotykają na ulicach. Czym różni się nasza mentalność od mentalności średniowiecznych inkwizytorów? My również wierzymy, że istniają słudzy zła i że na ich ciałach i twarzach da się wytropić jego oznaki – prastare przekonanie, że zło przychodzi z zewnątrz, że zarażamy się nim jak wirusem choroby. Jakże trudno nam pogodzić się z myślą, że to my sami jesteśmy nosicielami tej choroby. Każdy, kto nie wątpi …