Głos

Jak można poważnie uznać za piosenkarkę kobietę, która rozbiera się niemal do naga, by coś zaśpiewać? Ani słowiki ani drozdy nie oskubują się z piór w czasie swoich treli. Edith Piaf nie musiała zdejmować sukni do śpiewania. Ewa Demarczyk również nie rozbierała się, by śpiewać. Wychodziły na scenę, śpiewały, bez ekwilibrystyki czy epileptycznych podrygów, i świat znikał. I jeszcze dziś znika, gdy ich słuchamy. Nadmiar garderoby nie jest może najlepszym pomysłem dla pływaczki, zwłaszcza uprawiającej styl motylkowy w dystansie na dwieście metrów, ale żeby rozbierać się do naga przy śpiewaniu? Głos to wibracje wytwarzane przez struny głosowe, a te raczej niekoniecznie muszą mieścić się w miseczkach biustonosza.