Konstantyn XI. Ostatni cesarz Bizancjum. Władcy schyłkowych dynastii zlewają się zwykle z charakterem takich epok – są przeważnie anemiczni, słabi, pozbawieni woli, pogrążeni w marazmie, dekadenccy. O Konstantynie nie można tego powiedzieć. Osaczony, zdradzony i opuszczony, skazany na klęskę dał dowód niesłychanej siły i odwagi. Historycy obecni przy upadku miasta raportowali różne wersje jego śmierci. Wśród mieszkańców kolonii włoskiej krążyła opowieść o tym, że głowę cesarza przynieśli sułtanowi jacyś dwaj anonimowi tureccy żołnierze, a wzięci do niewoli dworzanie rozpoznali ją głowę swego pana. Mehmed umieścił ją podobno na kolumnie na Forum Augusta, po czym wypchał i wysłał w celu wystawienia na czołowych dworach świata islamu. Barbaro informował, iż widziano ciało cesarza w stosie zabitych, a inni uparcie głosili, że nigdy nie zostało odnalezione. Florentyńczyk Tetaldi pisał, że cesarz na pewno skonał przy bramie św. Romana, powalony na ziemię i zadeptany butami tysięcy wdzierających się do miasta janczarów. Także według Konstantego z Ostrowicy cesarz miał walczyć właśnie w tym miejscu, czyli przy bramie św. Romana, gdzie janczarzy dokonali wyłomu. Istnieje też legenda, że cesarzowi poległemu w walce odciął głowę janczar imieniem Sarielles, a Mehmed uwierzył, że to głowa cesarza wynagradzając usługę Sariellesa pieniędzmi, bogatymi szatami, końmi i namiestnictwem w Aydinie w Anatolii. Jednak żadne inne źródła nie tylko nie potwierdzają podobnego wydarzenia, ale nawet o nim nie wspominają. Georgios Phrantzes, jeden z ostatnich bizantyńskich dziejopisów, osobisty przyjaciel cesarza, próbował zdobyć więcej wiadomości, lecz dowiedział się jedynie, że sułtan nakazał poszukiwanie ciała, że pewną liczbę trupów oraz odciętych głów umyto, mając nadzieję zidentyfikowania cesarza, ale bez powodzenia. W końcu znaleziono jakieś bezgłowe ciało z orłem wyhaftowanym na skarpetach i wytłoczonym na nagolennikach. Uznano je za ciało Konstantyna XI, a sułtan oddał je Grekom, by zostało pogrzebane. Sam Phrantzes nie widział go i wątpił, czy rzeczywiście było to ciało jego pana, nie mógł też odnaleźć miejsca, gdzie zostało pogrzebane. Historyk Michał Kritobulos z Imbros napisał, że pewne w tej całej historii jest tylko to, że cesarz nie uciekł tchórzliwie, nie poddał się, nie ukrył, że – jak przystało na władcę wspaniałego imperium, jakim bez wątpienia było Bizancjum – walczył do końca i zginął w walce.