Łaźnia „turecka”

Między nami „Europejczykami”. Rozmowa w saunie. Dwóch mężczyzn w średnim wieku. Jeden z nich mówi o zaletach łaźni tureckiej. Powstaje dyskusja na ten temat. Wyjaśniam, że Turcy zapoznali się ze zjawiskiem łaźni dopiero po zdobyciu Konstantynopola, i że była to jedna z niewielu grecko-rzymskich tradycji, które włączyli do swojej kultury. Jeden z moich rozmówców wyraźnie zaskoczony i skonfundowany. „Właśnie! – woła – Konstantynopol. Było przecież takie miasto! Co się z nim stało?”. Jego kolega przychodzi mu w sukurs: „Czy nie leży ono blisko Istambułu?”. Idę wskoczyć do zimnej wody. Ma dzisiaj pięć stopni. Bardzo potrzebuję porcji endorfiny.