Odysjada 12

Pieśń XXIII. Mało epickie jest zakończenie tego eposu. Po podstępnej propozycji Penelopy dotyczącej ich łoża, co Odys demaskuje, okazując się być tym za kogo się podaje, małżonkowie idą do sypialni. Odys opowiada o swoich przygodach. Życzliwa Pallas załatwiła z Jutrzenką wydłużenie nocy. Po wyznaniach i opowieściach oboje zasypiają, a gdy nadchodzi ranek:

Odys z miękkiego łoża porwał się jak długi,

i rzekł do swej małżonki: Żono, do tej chwili

Oboje my goryczy czarę wychylili;

Tyś tu mnie wyglądała we łzach i tęsknocie,

Lecz mnie, jakkolwiek sercem wciąż rwałem się do cię,

Zeus nie puszczał, a bogi dręczyli bez miary.

Teraz, gdy nas złączyły małżeńskie kotary

O tym, co mi zostało z mienia, miej starunek!

O bydło i o trzodę mniejszy mam frasunek,

Bo co zjedli gachowie, wrócą mi po części

Achiwi – resztą złupię, jeśli się poszczęści,

U obcych, a tak znowu napełnię koszary.

O skarbie Feaków, przezornie ukrytym i zabezpieczonym, Odys ledwo Penelopie nadmienia, czyniąc to dopiero wówczas, gdy ona – zmęczona wydłużoną przez Jutrzenkę nocą – zasypia lub może już śpi. Przezorność nie zawadzi, a Odys jest maniacko przezorny. W porannej scenie więc, za sprawą chłopskiej chytrości Odysa, prezentują się nie jak para kochanków, których los szczęśliwie znów połączył po latach, lecz para chciwych wieśniaków z jakiejś okrutnej baśni braci Grimm.