Eco i biblioteka

Wszyscy znamy znakomity esej O Bibliotece, Umberto Eco, i prezentowany w nim wzorzec, dziewiętnastopunktowy wzorzec dobrej biblioteki „w znaczeniu złej biblioteki”. Jednym z punktów jest postulat, by – w miarę możliwości – zlikwidować w bibliotece ubikacje. Odkryłem ostatnio, że biblioteka w Malmö, skądinąd budząca mój podziw, znalazła swoje własne rozwiązanie tego ważkiego problemu, rozwiązanie może równie niehumanitarne jak proponowane przez Eco, ale jeszcze bardziej pomysłowe i skuteczne. Przy czym nie koliduje ono z zaleceniami oraz przepisami dotyczącymi budynków użyteczności publicznej. Mianowicie, ubikacje w malmöwskiej bibliotece są płatne, a horrendalna wysokość tych opłat, bardzo ogranicza ich używalność. Dłuższy czas pobytu w bibliotece, bez ponoszenia znacznych kosztów, jest więc możliwy tylko dla osób młodych, których pęcherze wytrzymują jeszcze maraton sześciu czy nawet ośmiu godzin bez odwiedzania toalet. Umberto Eco byłby zapewne zachwycony taką modyfikacją jego idei.