Antyczny wątek

Życie z upodobaniem kopiuje swoje najbardziej chwytliwe scenariusze. Powtarza je co jakiś czas, dokonując jedynie drobnych retuszy i lekko zmieniając dekoracje. Jeżeli jakieś wątek okaże się wystarczająco atrakcyjny, by zapisać się w naszej pamięci, można być pewnym, że zaistnieje ponownie w identycznej albo bardzo podobnej formie, wcześniej czy później.

W 326 roku cesarz Konstantyn stawia swego syna, Kryspusa, przed prowincjonalnym sądem w Puli na Istrii. Kryspus zostaje osądzony, skazany na śmierć i natychmiast stracony. Cesarz zarządza również damnatio memoriae. Oznacza to, że imię skazańca ma zostać wykreślone z wszelkich oficjalnych dokumentów i napisów na monumentach, a pamięć o nim wytarta na wieki. Reakcja ta może sugerować, że Kryspus popełnił przestępstwo tak straszne, iż sama śmierć wydawała się być karą zbyt małą. Ale to nie wszystko. Niedługo potem Konstantyn nakazuje udusić swoją żonę Faustę, zamykając ją w przegrzanej łaźni parowej. Te dwa zdarzenia dzieli pewien interwał czasu, ale nawet jeżeli zamysłem Konstantyna było, by nikt tych zdarzeń nie łączył ze sobą, to nie ulega wątpliwości, że są one ze sobą ściśle związane.

Istnieje pogląd, że Fausta i Kryspus ponieśli śmierć, bowiem planowali spisek przeciw Konstantynowi. Większość historyków odrzuca go jednak i zapewne słusznie. Kryspus był cezarem, przyszłym następcą tronu, spiskując ryzykował wiele, a niewiele miał do zyskania. Sprawa tej rangi w żadnym wypadku nie byłaby też orzekana przez jakiś prowincjonalny sąd w Puli. Nie brakuje sugestii, że Konstantyn usunął Kryspusa, ponieważ był on jego synem z nieprawego związku, a to mogłoby być w przyszłości powodem kryzysu w sprawie sukcesji tronu. Ten motyw jest jeszcze mniej wiarygodny. Konstantyn posiadał dostateczną władzę, by mianować swoim spadkobiercą kogo chciał. Taka interpretacja nie tłumaczy ponadto śmierci Fausty. Nie brakuje też przypuszczeń, że cesarz obawiał się rosnącej popularności syna i jego sukcesów, ale i to łatwo podważyć. Większość współczesnych historyków uznaje, że Kryspus i Fausta rzeczywiście mieli romans, a kiedy Konstantyn został o tym poinformowany ich los był przesądzony. Nie zginęli równocześnie, to prawda, ale i nie można też wykluczyć, że śmierć Fausty została na jakiś czas odroczona z powodu ciąży. Ten argument ma swoją wagę. Daty urodzin obu córek Konstantyna i Fausty pozostają wciąż nieznane, a więc urodziny jednej z nich mogły być powodem dla którego egzekucja ich matki została chwilowo wstrzymana.

Historycy starożytni, Zosimos i Jan Zonaras, nie mieli wątpliwości, że życie po raz kolejny powieliło swój wcześniej wypróbowany scenariusz, czyli legendę o Hipolicie i Fedrze, rolę Tezeusza przeznaczając tym razem Konstantynowi. Utrzymywali, że Fausta obawiając się, iż Konstantyn, faworyzujący Kryspusa, odsunie jej synów od władzy, użyła podstępu Fedry, by pozbyć się lub zneutralizować pasierba. Wyznała młodemu cezarowi miłość, proponując skryty romans. Dalsze wypadki potoczyły się zgodnie ze starym, mitycznym scenariuszem – Kryspus prawdopodobnie wygłosił replikę Hipolita i opuścił pałac ojca, a wówczas Fausta oskarżyła go przed Konstantynem o gwałt. Konstantyn-Tezeusz także nie dokonał żadnych poprawek w swojej roli, uwierzył żonie i, w przypływie gniewu i zaślepienia, rozkazał zabić syna. Potem, wciąż zgodnie z pierwotną wersją tego scenariusza, musiał dowiedzieć się prawdy i zabić swoją żonę. Tak to przedstawia Zosimos w jego „Nowej historii”: Podejrzewał syna, Kryspusa, podniesionego, jak powiedziałem wcześniej, do godności cezara, o powiązania z jego macochą Faustą; zgładził go nie zważając na żadne prawa natury. Helena, matka Konstantyna, była oburzona z powodu tak wielkiego okrucieństwa i trudno jej było pogodzić się z zamordowaniem młodzieńca. Konstantyn niby mając zamiar ją pocieszyć, uleczyć zło jeszcze większym złem. Rozkazał nagrzać łaźnię do temperatury wyższej niż zwykle, umieścił w niej Faustę i kazał wynieść dopiero po śmierci.

Najciekawszy w tej historii jest jednak nie tyle ów antyczny wątek, rozegrany dla odmiany w bizantyjskiej scenerii, co jego całkiem nieoczekiwane konsekwencje. Zdaniem Zosimosa był to bowiem punkt zwrotny tamtych czasów. Konstantyn, nie znajdując kapłanów pogańskich gotowych oczyścić go z tej zbrodni, zwraca się wtedy ku chrześcijaństwu: Zdając sobie z tego sprawę, zwłaszcza z lekceważenia przysiąg, udał się do kapłanów prosząc o ofiary oczyszczające za swoje występki. Oni zaś odpowiedzieli, że nie istnieje sposób oczyszczenia, który by zdołał zgładzić tak ciężkie przewinienia. Przybył wtedy jakiś Egipcjanin z Hiszpanii i zawarł znajomość z kobietami z dworu cesarskiego. Spotkał Konstantyna i zapewnił, że wiara chrześcijan gładzi każde przewinienie oraz obiecuje, że jeśli niewierzący nawrócą się na nią, natychmiast zostaną oczyszczeni z każdej winy. To, że Konstantyn rozpaczliwie poszukiwał pokuty oczyszczającej po zamordowaniu Kryspusa, potwierdza wielu ówczesnych historyków i niemal wszyscy oni obarczają go odpowiedzialnością za upadek tradycyjnej religijności i za schyłek rzymskiej kultury, podczas gdy tradycja chrześcijańska od IV wieku uważa go za świętego. Bardzo możliwe więc, że tym, co otworzyło przed raczkującym chrześcijaństwem drzwi do historii nie była wizji krzyża, której Konstantyn doznał podobno przed bitwą przy moście Mulwijskim, lecz zwyczajne zabójstwo. Powód mało zaszczytny, ale przynajmniej nie uwłaczający niczyjej inteligencji. W końcu wiara chrześcijan gładzi każde przewinienie, jak pisze Zosimos.