Tożsamość

Christian Norberg-Schulz, znany norweski architekt i teoretyk architektury, definiuje genius loci słowem „tożsamość”. To wyjątkowo trafne i mądre spostrzeżenie. Każdy krajobraz jest rodzajem palimpsestu w którym nakładają się na siebie dziesiątki wcześniejszych „tekstów” i choć większość z nich może pozostawać ukryta i niewidoczna pod zapisem aktualnym, to jednak są tam i to one razem decydują o jego przestrzennej odrębności od innych miejsc, stanowią duch tego miejsca, jego tożsamość właśnie. W naszym krajobrazie nie ma już terra nullius, a każde dziedzictwo – bez względu na jego wartość – a więc i wtedy, gdy pozornie jest obciążeniem, powinno zostać nieusuwalnym obciążeniem, bo tradycji nie da się napisać od nowa. Próby konstruowania tożsamości w oderwaniu od historii nigdy nie kończyły się sukcesem.

Dla mnie Delfy są takim palimpsestem. Wszystkie budowle, które kiedyś tam istniały i ruiny tych, które jeszcze trwają, odbijają się wciąż na wygładzonych, oświetlonych wieczornym słońcem stokach Parnasu, tak samo żywe i tak samo realne. Nawet nietaktowna obecność w tym miejscu nowoczesnego gmachu muzeum, który prowokuje wzrok i podważa harmonię krajobrazu, nie jest w stanie zniszczyć autentyczności i piękna tego „zapisu”. Tożsamość Delf wydaje się być wieczna.