Daniel C. Dennett w pracy Dźwignie wyobraźni i inne narzędzia do myślenia, w rozdziale Teleklonowy upadek z Marsa na Ziemię, stawia bardzo interesujące pytanie. Teleportacja jest bardzo popularnym motywem fantastyki naukowej, a seriale typu Star Trek już dawno temu wprowadziły ten termin do swego repertuaru. Słowo przyjęło się, nikomu nie trzeba go tłumaczyć i dzisiaj nawet dzieci wiedzą, co znaczy, wszystko jest jasne, a przy tym pojęcie teleportacji wydaje się być czymś znacznie prostszym niż na przykład napęd typu warp. Po prostu wchodzisz do teleportera, który bezboleśnie i błyskawicznie zdezintegruje twoje ciało, tworząc jego wierną do ostatniej cząsteczki kopię, a następnie pozostaje już tylko uruchomić mechanizm i przenieść się z prędkością światła do wskazanego celu. Doskonała metoda ratunku w sytuacjach, gdy statek, którym wędrujesz po kosmosie, ulegnie awarii, gdy zostanie zaatakowany przez jakieś Imperium Galaktyczne albo galaktyczne potwory. Po prostu wystrzelasz się tam, gdzie sobie życzysz, odliczanie, rozbłysk i za moment jesteś po drugiej stronie, lądujesz w ramionach ukochanej, ukochanego lub w ramionach całej, stęsknionej za tobą rodziny.
Teleportacja należy do tej kategorii rozwiązań technicznych, które obecnie są niemożliwe do osiągnięcia, ale nie stoją w sprzeczności z żadnymi znanymi prawami fizyki, podobnie jak silniki na antymaterię, pewne odmiany telepatii, psychokineza czy niewidzialność. Dennett nie neguje, że kiedyś, w przyszłości, może to okazać się realne. Pyta jedynie o to, czy ty, który wejdziesz do teleportera i ty, który z niego wyjdziesz w innym miejscu, będziecie wciąż jedną i tą samą osobą. Czy przeżyjesz to teleportowanie, zachowując siebie dokładnie takim, jakim jesteś czy może po prostu zostaniesz sklonowany, co oznacza, że ty umrzesz, a przeżyje tylko twój klon? Sprawa bowiem nie jest taka prosta. Byłaby prosta, gdyby chodziło powiedzmy o książkę, filiżankę, sztucer Winchester M70, czy jakikolwiek inny przedmiot, gdyby chodziło o zwykłe fizyczne obiekty, wiązki atomów, którym po nocach nie śnią się koszmary, które nie miewają wyrzutów sumienia, moralnych dylematów ani kompleksów z powodu odstających uszu czy krzywego zgryzu. Te idealnie nadają się do teleportacji, ale czy ty również możesz być teleportowany bez straty? Co z twoją jaźnią? Co z twoją duszą? Czy twoje myśli, wspomnienia i najskrytsze marzenia również dadzą się skopiować i teleportować? Czy na pewno po operacji teleportowania będziesz tym, kim byłeś przed teleportacją?