Pozory

Określenie pozornie nie przywołuje pozytywnych konotacji. Pozornie to złudnie, iluzyjnie, iluzorycznie, fikcyjnie, fałszywie, nieprawdziwie, nieautentycznie, nierealnie, quasi, na niby. Pogardzamy pozorami. Niesłusznie, bo pozory są niezmiernie ważne. Zachowanie pozorów jest ważne. Pozory są szczątkami sumienia. Zachowanie pozorów jest specyficznym wyrazem okazania szacunku bowiem, gdy w interakcjach z nimi staramy się zachować pozory znaczy to, że liczymy się z nimi, że z takich czy innych powodów nie są nam obojętni. Osobiście poważam i cenię sobie trud chama, który usiłuje stworzyć pozory, że jest człowiekiem kulturalnym, bowiem chamstwo, które nie dba o pozory jest czystym barbarzyństwem. Barbarzyńca nie tylko nie dba o pozory. On nawet nie wie, że coś takiego istnieje.

Zezowaty

Strabon. Autor słynnej Geographica hypomnemata, rodzaju starożytnej encyklopedii, zawierającej tysiące nazw geograficznych i wiele informacji z zakresu nauk przyrodniczych, medycyny, historii i innych dziedzin. Nie znamy jego prawdziwego imienia. Nie podał go nigdzie. Imię Strabon pojawia się na greckich inskrypcjach i w greckiej literaturze od IV w. p.n.e. W komentarzu Eustathiosa do Odysei czytamy, że tak miał nazywać się syn Tejrezjasza. Według legendy Hera spowodowała, że jego oczy stały się „rozbiegane”. W łacińskich tekstach literackich rzeczownik pospolity strabo również oznacza tyle, co zezowaty. Kanadyjska badaczka Sarah Pothecary zwróciła uwagę na fakt, że od II wieku przed naszą erą słowo strabo występuje jako cognomen kilku znanych postaci, m.in.: Gnejusza Pompejusza Strabo, ojca Pompejusza Wielkiego. Niektórzy uczeni sugerują, że Strabon miał rzymskie obywatelstwo. Jest bowiem wysoce prawdopodobne, że otrzymał je jego dziadek lub ojciec z rąk Lukullusa lub Pompejusza w podzięce za przekazanie Lukullusowi w czasie trzeciej wojny z Mitrydatesem wielu twierdz w Poncie, i wtedy ten wybitny geograf starożytności nazywałby się Lucjusz Licyniusz Strabo albo Gnejusz Pompejusz Strabo. Możliwe jednak, że sam uzyskał rzymskie obywatelstwo – być może nadał mu je Eliusz Gallus wraz z imieniem i cognomenem skoligaconego z patrycjuszowskim rodem Eliuszów ekwity Lucjusza Sejusza Strabona i wtedy jego nazwisko brzmiałoby Lucjusz Sejusz Strabo.

Encyklopedia

Encyklopedia staropolska Brücknera. Jest unikalna i wspaniała. Przeczytałem ją od strony pierwszej do ostatniej, od pierwszego do ostatniego hasła, przeczytałem z zainteresowaniem, nie nudząc się ani przez moment. To, co powszechnie uważa się za jej słabość, a więc prywatne poglądy Brücknera, jego własne oceny i opinie, jego rozważania na temat narodowego charakteru Polaków, krytyczne uwagi o poczynaniach polskiej szlachty sprawia, że jest ona żywa i interesująca jak dobra powieść. Po lekturze Brücknera wielokrotnie przymierzałem się do przeczytania innych encyklopedii i zawsze bezskutecznie – zwykle po kilkudziesięciu stronach rezygnowałem. Były równie nudne jak książki telefoniczne.  

Starzy ludzie

Starzy ludzie i stare kultury. To samo pragnienie, by unieruchomić czas, lęk przed zmianami, cała uwaga obsesyjnie skierowana do środka, a nie na zewnętrz, niechęć i brak sił do działania, kompromisy dla zachowania iluzorycznego status quo. Cywilizacje starzeją się jak ludzie. Ludzie starzeją się jak cywilizacje.

Bilet wstępu

Konstantynopol upadł w roku 1453. Już w rok później sułtan Mehmed II zamienił świątynię Mądrości Bożej, symbol chrześcijańskiego wschodniego cesarstwa, symbol wrogiej mu cywilizacji, na meczet. I nakazał dobudować cztery minarety. Hagia Sofia pozostawała meczetem przez pięć wieków, do czasu, gdy Atatürk zmienił ją w muzeum, uznając, iż stanowi dziedzictwo całej ludzkości. Dla Atatürka Hagia Sofia nie była symbolem wrogiej mu cywilizacji. Dziś nie jest już dziedzictwem całej ludzkości. Jest ponownie meczetem. Bilet wstępu dla turystów, którzy nie są wyznawcami islamu kosztuje 25 euro, ale mogą zwiedzać jedynie galerię na piętrze – parter budynku jest bowiem dostępny wyłącznie dla  wyznawców Proroka. Alhambra to piękny zabytek arabskiego budownictwa w Europie, jest wpisana na listę światowego dziedzictwa kultury i bilet wstępu do niej, obejmujący zwiedzanie Alcazaby, pałaców Nasrydów, Partal, Generalife i ogrodów kosztuje 19 euro dla dorosłych – niezależnie od ich wiary. Już ten, pozornie drobny fakt, mówi wystarczająco wiele o tym, czym dzisiaj jest islam.

Młodość

Siłą młodości jest poczucie wyjątkowości naszego własnego istnienia. Zwykle jest ono tak dominujące, że zaciera, unieważnia, a nawet odrealnia istnienie innych. Dzieciństwo i młodość zapisane są w pierwszej osobie liczby pojedynczej. O fakcie, że istnieją też inni i ich istnienie może być równie ważne jak nasze, przekonujemy się dopiero wchodząc w dojrzałość.  

Motyl

Motyl. Piękne, delikatne słowo. Przyjemnie brzmi też po angielsku, butterfly. Szczególnie urokliwy jest francuski papilon. Podobnie po hiszpańsku, mariposa. W najbardziej topornym, ordynarnym i charczącym języku świata, niemieckim, motyl to schmetterling. Już na sam dźwięk tego niemieckiego motylka zaczynamy z niepokojem spoglądać na niebo wypatrując messerschmittów. I pomyśleć, że są tacy, którzy uważają, że niemiecki jest romantycznym i subtelnym językiem. Tymczasem tyle w nim romantyzmu, co w komendach wojskowych, a subtelności prawie tyle samo co w imadle.  

Prywatność

Prywatność. Jeszcze jedna pozornie święta krowa naszych czasów. Przy każdym bez mała kliknięciu na Internecie pojawia się ikona domagająca się zgody na przetwarzanie twoich danych osobowych. Możesz odmówić ujawniania danych osobowych, które dotyczą twego pochodzenia rasowego lub etnicznego, twoich poglądów politycznych, twoich przekonań religijnych, twego światopoglądu, twoich danych biometrycznych, twoich preferencji seksualnych, nawet twojej przynależność do związków zawodowych i harcerstwa, et cetera. Czy naprawdę jest co chronić? Przecież w większości wypadków ta prywatność do złudzenia przypomina totalnie pustą pancerną szafę – przy której waruje kilku śmiertelnie znudzonych strażników.

Kapuściński

Ryszard Kapuściński „Lapidaria IV – VI”:  Jedną z przyczyn kryzysu literatury pięknej jest ta, że czytelnicy utracili wrażliwość na tekst literacki jako na sztukę. Traktują książkę jako źródło wiedzy konkretnej, jako np. podręcznik psychologii, socjologii czy politologii, lub jako przewodnik turystyczny czy poradnik, lub informator. Na próżno, autorze, trudzisz się nad opisem lądu, rzeki, wschodu słońca, deszczu i wiatru, czytelnik pominie te fragmenty, nie zwróci na nie uwagi.

Dokładnie tak. Wrażliwość na tekst literacki, wrażliwość na słowo zanika niemal z dnia na dzień, język coraz częściej i powszechniej chropowaty i ordynarny, bliższy komiksowym skrótom, bliższy onomatopei, już nie opowiada, chamsko wskazuje paluchem, aporrheta, pochrząkiwania niewiele różniące się od tych, które słychać w chlewie.  Niewymowna męka ludzi, gdy muszą coś opowiedzieć lub przeczytać książkę.  

Syndrom sztokholmski

Bracia Goncourt: Wszystko uczy pogardy dla ludzkości, która kocha tylko tego, kto nią pogardza, schlebia temu, kto ją wykrwawia, a sławę w historii i wieczną pamięć zapewnia rzeźnikom.

Tak, to prawda. Jesteśmy dość nędznymi i tchórzliwymi stworzeniami, a termin syndrom sztokholmski, odnoszący się do relacji ofiara-kat, choć wylansowany przez Nilsa Bejerota dopiero po 1973 roku, jest zdaje się równie stary jak sama ludzkość, która zawsze kochała tylko tych, którzy nią bezbrzeżnie pogardzali.  

Kilka słów o nas

To, co wszędzie indziej rozumie się pod pojęciem odwagi cywilnej, w Polsce występuje jedynie w swojej zniekształconej formie, w formie zuchwalstwa. Rzadkie są akty odwagi cywilnej w naszej historii, natomiast aktów zuchwalstwa nie sposób zliczyć. To samo dotyczy odwagi myślenia. To, co u nas bierzemy za odwagę w myśleniu, jest jedynie żałosnym naśladownictwem. Nigdy nie byliśmy zainteresowani prawdą.  

Muszki owocowe i seks

Profesor Galit Ophir-Shohat z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco zaobserwował, że samce muszek owocowych, gdy pozbawione są seksu, natychmiast topią swój smutek w alkoholu: zaciekle tropią wszelkie substancje zawierające etanol i zapijają się na śmierć. Los erotomanów jest więc nie do pozazdroszczenia, nawet gdy jest się muszką owocową – także i w tym wypadku pozostaje wybór tylko między nudą, fikcją i stresem.  

Sentymentalizm

Sentymentalizm jest rodzajem protezy uczuciowej. Jeżeli z jakichś powodów nie masz żadnego dostępu do twoich prawdziwych uczuć, jeżeli nigdy ich nie doświadczyłeś albo wzbudzają w tobie strach, wtedy pojawia się sentymentalizm – zastępuje uczucia w taki sam sposób jak proteza zastępuje brak ręki czy nogi, ale przy odpowiednim treningu i odrobinie socjalnej zręczności może uchodzić, i zwykle uchodzi, za autentyczne uczucie.  

Nasza totalitarna demokracja

Na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale faktem jest, że po raz pierwszy w dziejach żyjemy w czasach, które nie zostały ukształtowane przez elity i których nie kształtują już elity. Nasz świat uformowały masy. J. Ortega y Gasset jeszcze w pierwszej połowie zeszłego wieku wskazał czynniki, które mogą uczynić to możliwym: liberalna demokracja, badania naukowe i industrializacja. Zgodnie z jego przewidywaniami masa zdołała „wystąpić z brzegów”, uformować swoje własne wzorce, ogromne rzesze ludzi zaczęły współtworzyć masowe media, masową ekonomię oraz masowe życie publiczne. W konsekwencji pojawiło się państwo nowożytne, rzeczywistość, której obecnie podlegamy, i która prawie nie ukrywa już faktu, że świat oparty na nieprzeliczalnej masie nie może mieć innego charakteru niż totalitarny. Dziś jest to więcej niż oczywiste, choć wciąż łudzimy się, bowiem masa formalnie nie odżegnuje się jeszcze od demokracji, jeszcze posługuje się tym szyldem, chociaż coraz częściej i coraz bardziej otwarcie rezygnuje z demokratycznych form, zastępując je innymi rozwiązaniami – metafizycznym niemal ubóstwieniem jednostki albo całkowitym przekreśleniem wszelkiej hierarchii. Co gorsza, mimo tysiąca przykładów wciąż nie pozbyliśmy się przekonania, że masa jest bierna. Ale masa nigdy nie jest bierna. Masa zawsze próbuje aktywnie zreformować strukturę, w której funkcjonuje, zawsze dążąc do jeszcze większej potęgi, a obecny rozwój technologii daje jej nowe i zawrotne możliwości w tym względzie. Człowiek masowy nie musi już obawiać się schyłku i upadku – dziś ma narzędzia, by temu zapobiec. Nie on je stworzył, lecz on je wykorzysta.