Wojny toczyliśmy od zawsze, od pierwszego sękatego kija, od pierwszego kamienia, pierwszej maczugi. To jedna z naszych najstarszych aktywności. Będzie nam towarzyszyć do końca, a jest możliwe, że będzie też naszą ostatnią aktywnością. Ktoś kiedyś powiedział, że konflikt na poziomie grupy stanowi zasadniczy element człowieczeństwa. Od dawien dawna zastanawialiśmy się nad przyczynami wojen, analizując ten fenomen na wszystkie możliwe sposoby i w konsekwencji zawsze dochodzimy do tego samego wniosku. U podłoża naszych konfliktów nigdy nie tkwi biologia. Jesteśmy tym samym gatunkiem, bez względu na to pod jakim niebem żyjemy. Konflikty między nami mają podłoże albo polityczne albo religijne. Czy świat byłby więc lepszy gdybyśmy wyeliminowali z naszego życia politykę i religię? Wiem, pytanie jest niedorzeczne. Nigdy z naszego życia nie usuniemy ani polityki ani religii. Polityka jest na poziomie społecznym kontynuacją prywatnego zdania, religia zinstytucjonalizowaną formą nadziei. Maczuga nie jest wyborem – jest przeznaczeniem.