Strzępy 2

… a może zakochujemy się przede wszystkim w zapachu? Węch to zmysł życia, w końcu był pierwszy, kiedyś podpowiadał nam obecność tygrysa, zanim ten się jeszcze pojawił, ustalał jaskiniowe menu i wybierał nam partnerów. Komórki węchowe leżą dosłownie na progu naszego mózgu, zapach dociera tam szybciej niż obraz czy dźwięk, a nasza świadomość i pamięć rozkwitły na tych częściach mózgu, które pierwotnie obsługiwały węch. Może więc zakochujemy się nie w czyjejś twarzy, piersiach czy oczach, ale w czyimś zapachu, zapachu lawendy, zapachu wilgotnej ziemi czy cierpkiej słodyczy wiśni ..? Ufamy zapachom, ufamy im bardziej niż naszym oczom, bo wiemy, że zapachy nie kłamią.

T. nie była wcale piękna. Ani szczególnie zgrabna. Dość wysoka, chodziła jednak pochylona, garbiąc się lekko, jakby zawstydzona swoim wzrostem, miała ładne, lecz dziewczęco wąskie ramion, które przy jej pełnych i kobiecych biodrach zwężały się jeszcze bardziej. Zaletą jej twarzy były kości policzkowe, które z czasem nauczyła się zręcznie wydobywać, podkreślając je ciemniejszym podkładem. To przydawało jej twarzy, także nieco zbyt wąskiej, proporcji, których w istocie nie posiadała. Nie była więc piękna, ale pachniała migdałami i jest to zapach, który dla mnie na zawsze pozostanie zapachem miłości. Całe jej ciało, każdy kwadratowy milimetr jej skóry wydzielał ten zapach; chodziła w nim jak w niewidzialnej sukni, jak w miękkim obłoku, który łasił się, unosząc się dookoła jej ciała. Był to boski zapach. Nikt inny nie pachniał tak, jak ona. Po tym zapachu, w najciemniejszej nocy lub z zawiązanymi oczami, mógłbym ją bezbłędnie i bez trudu rozpoznać wśród setek innych kobiet. T. pachniała migdałami, gdy okazywała czułość i wtedy, gdy kłamała, pachniała migdałami w pośpiechu i w smutku, w radości jej migdałowy zapach wzbogacał się w ciepłe nuty białych kwiatów, a w podnieceniu, w miłości zyskiwał cięższe, uwodzicielsko korzenne tony. T. pachniała amigdaliną – pachniała kobietą.

Nota bene

Mimo woli zaczynam podziwiać Niemców. Na całej tej awanturze w sprawie ustawy IPN, wychodzą zdecydowanie najlepiej. W czasie wojny przerobili na mydło kilka milionów ludzi, a dziś z tego powodu skaczą sobie do gardeł dwie najbardziej poszkodowane nacje. Niemcy natomiast, jak zwykle, są niewinni.

Richard Dawkins

Richard Dawkins „Rozplatanie tęczy”: „Umrzemy, i to czyni z nas szczęściarzy. Większość ludzi nigdy nie umrze, ponieważ nigdy się nie narodzi. Ludzi, którzy potencjalnie mogliby teraz być na moim miejscu, ale w rzeczywistości nigdy nie przyjdą na ten świat, jest zapewne więcej niż ziaren piasku na arabskiej pustyni. Wśród owych nienarodzonych duchów są z pewnością poeci więksi od Keatsa i uczeni więksi od Newtona. Wiemy to, ponieważ liczba możliwych sekwencji ludzkiego DNA znacznie przewyższa liczbę ludzi rzeczywiście żyjących. Świat jest niesprawiedliwy, ale cóż, to właśnie myśmy się na nim znaleźli, ty i ja, całkiem zwyczajnie”.

Nowelizacja ustawy o IPN

Nowelizacja ustawy o IPN. Izraelska reakcja może zdumiewać. Wspólne oświadczenie władz Polski i Izraela z listopada 2016 roku jednoznacznie potępiało sformułowanie “polskie obozy śmierci”. Wyglada na to, że obecne stosunki izraelsko-niemieckie weszły w fazę bezgranicznej i ślepej miłości, a ta wszystko wybacza, bo politycy izraelscy krytykują prawo, które ma wprowadzić karanie za „przypisywanie polskiemu narodowi odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką”. Podobno obawiają się, że będzie to furtka do fałszowania historii i potencjalne ograniczenie wolności debaty o odpowiedzialności za zbrodnie popełnione wobec Żydów. Innymi słowy, nie tylko Niemcy mordowali Żydów w czasie II wojny światowej, Polacy również, i należy o tym pamietać. Za parę lat dowiemy się, że to Polacy wywołali II wojnę i mordowali biednych Niemców i jeszcze biedniejszych Żydów, że Hitler był Polakiem z poznańskiego i w istocie nazywał się Hitlerowski, a Goebbels byl szefem polskiego MSZ.

Dobrze to skwitował premier Morawiecki: „Kiedy okrutni bandyci napadają dom, w którym mieszkają razem dwie rodziny i jedną rodzinę bandyci mordują prawie całą, a w drugiej mordują matkę, ojca, torturują dzieci, rabują cały dom i go podpalają – wtedy nikt nie może mówić, że druga rodzina jest winna okrucieństwa bandytów” – napisał na Twitterze.

Przyznaję, że po tym znamiennym incydencie z całej mojej sympatii dla Żydów i Izraela pozostały bardzo smutne strzępy.

Miłość w Ultima Thule

Mieszkańcy kraju, który widzę za oknem, mieszkańcy Ultima Thule, panicznie boją się miłości. Miłość jest niebezpieczna. Miłość zagraża bezpieczeństwu i integralności ich ego. Dowiedzieli się kiedyś, że człowiek, którego kochamy zawsze wpływa na nas w ten czy inny sposób i tym samym zawsze nas zmienia. W Ultima Thule ego ma status świętej krowy – jest nietykalne.

To niewiarygodne, do jakich rozmiarów urosło tutaj to małe, najczęściej żałośnie ubogie ego i jak zwyrodniała i jak krucha musi być ta roślina, jeżeli trzeba ją ochraniać nawet przed miłością. „Kochaj mnie, ale nie wpływaj na mnie „ – daj  mi siebie tak, by nie wzbogaciło mnie to w niczym, daj mi coś, niczego nie dając, ubierz mnie w suknię w której nadal będę naga, a i ty otrzymasz ode mnie to samo. Cóż warte jest takie ego, które drży ze strachu przed próbą pokonania swoich ograniczeń i słabości – i czy naprawdę warto o nie zabiegać? Miłość jest aktem tworzenia. W miłości każde z nas jest po części dziełem tego drugiego. Tak, to czasem bardzo boli, ale bez tego doświadczenia jesteśmy tylko ćwierć-ludźmi, wędrującymi przez życie jak blade cienie z Ultima-Thule.

Strzępy 2

Nie można przeżyć dwóch prawdziwych miłości, moja miła. Nie można tego przeżyć dwa razy, z dwoma różnymi osobami. Prawdziwa miłość jest jedna i niepodzielna, i jeżeli miałeś szczęście ją przeżyć i nieszczęście, by utracić, wszystko to, co potem dajesz komuś innemu jest kradzione. Ja przeżyłam moją prawdziwą miłość i utraciłam ją. Teraz żyję z innym człowiekiem. Czasem mówi mi, że mnie kocha i ja mu to mówię, daję mu czułość, troskę, daję mu rozkosz, daję prezenty i mam wyrzuty sumienia, bo wszystko to przynależy do mojej prawdziwej miłości. To tamtemu mężczyźnie chciałam dawać moją czułość, troskę, rozkosz, jego chciałam obsypywać prezentami. Nie ma go jednak w moim życiu i daję to komuś innemu, ale jest to kradzież. Ubieram mego obecnego mężczyznę w kradzione rzeczy i uczucia. Tego, co wymarzyłaś z jednym człowiekiem nigdy nie zrealizujesz z innym. Teraz już wiem o tym i wiem też, że jeśli przeżyjesz prawdziwą miłość, stajesz się jak człowiek, który spotkał Boga. Jesteś naznaczony i odtąd wszystko będzie należeć do Niego. Okradasz Go, gdy dajesz to komuś innemu, cokolwiek byś dawał – kwiaty, troskę, twoje myśli czy twoje uczucia …

  … otóż, wcale nie należała do kobiet wiernych czy uczciwych. Była jedynie leniwa. Gdyby posiadanie kochanka nie wiązało się z tyloma problemami, zdolnymi naruszyć lub nawet zburzyć jej spokój, zdobyłaby go przy pierwszej lepszej okazji. Jednak na samą myśl, że zostanie zmuszona do aktywności, do wymyślania alibi, szukania wykrętów i wybiegów, preparowania kłamstw, a dobre kłamstwa wymagają zarówno wyobraźni jak pamięci, rezygnowała z tej przyjemności bez żalu. Jej wierność i uczciwość były prostą funkcją lenistwa.

 … była kobietą tak nieskończenie zaradną, gospodarną i praktyczną, że patrząc na nią nie sposób było oprzeć się wrażeniu, iż nawet w czasie stosunku seksualnego musi robić na drutach lub cerować skarpety. Jej nieliczne chwile przyjemności czy odpoczynku zawsze połączone były z użytecznością i nawet w czasie popołudniowej herbatki zajmowała się przyszywaniem guzików lub ścieraniem kurzu.

Ursula K. LeGuin

Przed kilkoma dniami, w poniedziałek 22 stycznia, zmarła Ursula K. LeGuin. Określa się ją mianem pisarki science fiction i fantasy, ale ta etykietka jest zwodnicza i nie całkiem trafna. Czytając ją nigdy nie miałem wrażenia, że przedstawiany przez nią świat jest fiction czy fantasy. Opowiadała zawsze o sobie, o mnie, o nas, o naszej ulicy, o tym, co nas niepokoi i za czym tęsknimy, a krajobraz, dekoracje – fiction czy fantasy – pozwalało nam zobaczyć nas samych z innej, całkiem innej strony. To była wielka dama literatury.

Flaubert – Yourcenar

G. Flaubert: W czasach od Cycerona do Marka Aureliusza, kiedy bogów nie było już, a Chrystusa nie było jeszcze, zamknęła się ta szczególna chwila, kiedy był tylko człowiek.

M. Yourcenar: Ten II wiek interesuje mnie dlatego, że na bardzo długo stał się stuleciem ludzi wolnych.

Szekspir – Cervantes

Ciekawa koincydencja. Dokładna data urodzin Williama Szekspira nie jest znana i budzi rozliczne kontrowersje. Umownie przyjmuje się, że mogło to mieć miejsce 23 kwietnia 1564 roku. Z zastrzeżeniem, bowiem pewności nie ma. Data urodzin Cervantesa też nie jest znana. Zwykle podaje się dzień 29 września 1547 roku, ale i w tym wypadku jest to data jedynie prawdopodobna. Szekspir opublikował  Króla Leara w roku 1605. I w tym samym roku, 1605, Cervantes opublikował Don Kichota, jego największe dzieło. I teraz najciekawsza część tych zbieżności: oboje zmarli tego samego dnia i tego samego roku – 23 kwietnia 1616 roku. Dla Szekspira 23 kwietnia byłby więc nie tylko dniem urodzin ale i zgonu. Niewiarygodna zbieżność. Jakie jest prawdopodobieństwo, że dwaj najwięksi twórcy tamtego czasu odchodzą tego samego dnia, tego samego roku, w odstępie kilku godzin?

Zależność

Im więcej akcji w powieści, tym mniej w niej treści. Gdy pisarz zaczyna mnie uwodzić skomplikowaną akcją wiem, że nie ma mi abolutnie nic do powiedzenia. Wielkie dzieła są zdumiewająco proste. Wielcy pisarze z „nic” robią świat. Marni pisarze ze świata robią „nic”. Podobna dysproporcja występuje także między życiem wielkich twórców, często ubogim w wydarzenia (Joyce, Faulkner, Borges, Lima, inni), a bogactwem ich dzieł. „Bogate” życie nie jest niezbędnym warunkiem wielkiego pisarstwa – „tym”, co pisze, jest osobowość piszącego.

Szczerość

Tylko szczerość słabych jest przejawem siły. Szczerość silnych jest przejawem próżności, bo w gruncie rzeczy ogranicza się do stwierdzenia „stać mnie na to, by ci to powiedzieć”. Król, który szczerze mówi, co myśli o swoich ministrach, nie musi martwić się o swój obiad, ale żebrak często musiałby obyć się bez obiadu, gdyby miał szczerze powiedzieć, co myśli o tym, kto daje mu jałmużnę. Dyrektor, który szczerze mówi, co myśli o swoim podwładnym nie ma powodu, by niepokoić się o to, czy jutro będzie miał pracę, ale podwładny, który wyrazi szczerą opinię o swoim przełożonym, zwykle nazajutrz zmuszony jest szukać nowej.

Prawdziwej szczerości możemy więc spodziewać się jedynie ze strony najsilniejszych, bowiem tylko oni mogą sobie pozwolić na szczerość, choć najbardziej pożądana byłaby szczerość właśnie ze strony słabych i bezbronnych. Ale szczerość to luksusowy towar. Biednych nie stać na szczerość. Szczerość biednych jest częściej wynikiem rozpaczy niż przejawem siły.

Z lektur

Czytam Pauzaniasza „Wędrówka po Helladzie”. Opisując swoją wizytę w Pinakotece ateńskiej („Z lewej strony Propylejów jest budynek zawierający malowidła. Oto te, których czas nie zdołał jeszcze zatrzeć”), wspomina o obrazie przedstawiającym Odyseusza, gdy porywa on łuk Filokteta z Lemnosu. Pauzaniasz, pierwsze stulecie naszej ery, Akropol, obraz Odysa. Jakże wiele dałbym za to, by ten obraz zobaczyć … W czerwcu będę dwa tygodnie w Atenach. Spróbuję spotkać Pauzaniasza.

Jeżeli przypadkiem zastanawiasz się, jak malowano w starożytności: zwykle na tablicach drewnianych, powleczonych powłoką kredową, farbami temperowymi lub na płytach marmurowych, farbami na zaprawie woskowej; zawieszano je na dyblach wbijanych w ściany.

                                                                     *****

Menander, twórca greckiej komedii charakteru, spłodził ponad 100 sztuk, cztery z nich udało się współcześnie zrekonstruować. Ale Menander jest wyjątkiem. Grecy stworzyli znakomite tragedie i dramaty, w tym są mistrzami, w tych gatunkach niewielu może się z nimi równać. Nigdy natomiast nie czuli komedii. I dziś też nie. Grecy to naród tragedii.

Brassière

Słowo ”biustonosz” w języku francuskim ( brassière)  jest rażącym eufemizmem, oznacza bowiem „ochraniacz ramion”. Inne określenie na biustonosz le soutien gorge jest jeszcze bardziej wulgarne, bo dosłownie znaczy „podparcie gardła”. Koszmarne! Po tym języku można by spodziewać się znacznie więcej finezji.

Upokorzenie

Dla naszych wrogów klęska jest ważna, ale upokorzenie jest ważniejsze. Klęska to akt zamknięty w czasie. Potem życie toczy się dalej. Upokorzenie natomiast nie opuszcza nas nigdy. Upokorzenie jest na zawsze. Starorzymskie triumfy nie tyle więc miały podkreślać wagę i jakość zwycięstw, co upokorzyć pokonanych, a tym samym złamać ich i zniszczyć. Interesujące, że nikt z tych starożytnych upokorzonych nigdy już nie powrócił na deski historycznej sceny. Rzymianie byli nawet wobec nich hojni – pozwalali im dokończyć życia we względnym luksusie.

Ten sam mechanizm występuje w miłości. Tych, którzy zawiedli nasze uczucia, nie tyle chcielibyśmy zabić, co upokorzyć.

Dobre wychowanie

Stare zalecenie, by nie mówić przy jedzeniu ogłupiałe niedźwiadki biorą dzisiaj tylko i wyłącznie za kwestię typu dobre wychowanie. Czytaj: przestarzałe dobre wychowanie, a więc śmieszne, nieaktualne, bzdurne. Otóż, nie tylko. To raczej kwestia wiedzy o naszych ciałach, naszej anatomii:  podczas, gdy połykamy wejście do płuc jest blokowane przez część krtani zwaną nagłośnią, ale ten mechanizm jest daleki od doskonałości i wystarczy niefortunne zaczerpnięcie oddechu, aby udusił nas fragment jedzenia. Ta pułapka to osobliwy spadek po rybach płucodysznych, które połykały powietrze – pierwszy krok do powstania płuc. Na lądzie zwierzęta zaczęły oddychać przez nos, co umożliwiło im korzystanie z węchu, ale fragment wspólny obu układów pozostał. Na dodatek tylko u nas, u człowieka, ryzyko zadławienia się jest tak duże. Chodzi o umiejscowienie krtani. U dorosłych ludzi jest ona położona znacznie niżej niż u innych zwierząt lądowych – tylko  noworodki są wyjątkiem, bo potrafią pić mleko bez przerw na oddech. Krtań  dziecka przesuwa się w dół dopiero po trzecim miesiącu życia. Ten podatny na błędy układ ma jednak kluczową zaletę: pozwala nam na sprawne mówienie. W sumie jednak efekt jest taki, że jeden i ten sam odcinek naszego ciała służy jednocześnie do jedzenia, oddychania i mówienia.

Seneka

Życie jest bardziej skomplikowane niż to śniło się filozofom. Z całą pewnością nigdy nie pozbędziemy się tej rozkosznej pokusy, by spekulować o tym, jak właściwie należy żyć, jak powinno wyglądać mądre życie, czym powinniśmy powodować się w życiu, a życie dalej będzie kpić z naszych śmiesznych spekulacji i bezlitośnie, przy każdej sposobności, demaskować ich nicość.

Zawsze lubiłem czytać Senekę. Nie rozstaję się z jego „Myślami” prawie od trzydziestu lat, choć zdarza się, że czasem po prostu zapominam o nich. Wtedy gubią się gdzieś na przepastnych półkach biblioteczki, mija rok lub dwa, i nagle pojawiają się znów na moim biurku, pozostając na nim przez wiele miesięcy, zanim znów gdzieś się skryją. Seneka jest mądry. Spotkanie z nim jest jak spotkanie z ciszą, jak spotkanie z samym sobą. Kiedy czytam go, nie mam wątpliwości, że wiedział jak należy żyć i doskonale rozumiał, czym jest życie. Natomiast kiedy czytam o nim, zaczynam wątpić. „Potrzeby naszego ciała są skromne: domaga się ono jedynie ochrony przed zimnem, pokarmu dla zaspokojenia głodu i pragnienia. Wszystko, czego pożądamy ponadto, służy naszym wadom, a nie potrzebom rzeczywistym” – w swoich pisamach wielokrotnie wspomina o tym, że życie powinno być skromne, ale sam należał do najbogatszych ludzi tamtego czasu, zgromadził majątek oceniany na 300 milionów systercjów;  był więc antycznym miliarderem. Zarzucano mu nawet chciwość i pazerność. „Najlepsza jest taka miara majątku, żeby ani nie popaść w ubóstwo, ani od ubóstwa nie być daleko” – z fortuną 300 milionów systercjów był bardzo daleko od ubóstwa. Ale czy tylko droga Buddy jest słuszna? Czy ważne jest, by własnym życiem udowodnić swoje przekonania? Seneka nie głosił religii. „Żadne położenie nie jest aż tak trudne, by przekreślało każdą możliwość szlachetnego działania” – pisze. Czy są to tylko czcze słowa, pobożne życzenia? Żył przecież na dworze Nerona, był zamieszany we wszystkie brudy i zbrodnie tego okresu. Mimo najlepszych chęci nigdy nie uwierzę, że nie miał najmniejszego pojęcia o pułapce, jaką jego wychowanek przygotował dla swojej matki, Agrypiny. Gdy uratowała się, brał zapewne udział w naradzie u Nerona, gdzie zdecydowano, by wysłać do niej morderców, którzy zatłukli ją pałkami. Wiadomo też, że to on, Seneka, był rzeczywistym autorem listu Nerona do senatu, listu z kłamliwymi wyjaśnieniami okoliczności i przyczyn jej śmierci. Czy rzeczywiście „żadne położenie nie jest tak trudne ..? Seneka współdziałał z matkobójcą, cynicznie usprawiedliwiał jego zbrodnię i mimo tego był i pozostał wielkim autorytetem moralnym, cytowanym przez dziesiątki innych filozofów i całe rzesze wszelkiej maści kaznodziejów przez całe wieki. Bezwzględnie potępiał tyranię i wychował jednego z największych tyranów. W swoich rozważaniach nigdy nie pobłaża pochlebcom, lecz sam płaszczył się przed Messaliną i wyzwoleńcami Klaudiusza. Nie krył też nigdy swojej pogardy dla ludzi, którzy stają się narzędziami przemocy, a dobrowolnie wysługiwał się Neronowi. Otaczał się zbytkiem, choć potępiał zbytek. Znana była też jego rozwiązłość, co nie przeszkadza mu nawoływać do panowania nad zmysłami.

Zapewne doskonale rozumiał, że Neron będzie chciał pozbyć się niewygodnego świadka swoich zbrodni. Dlatego próbuje wycofać się z czynnego życia, ofiarowując Neronowi cały swój majątek. Ale i to nie wystarczyło. I bez wątpienia wiedział, że to nie wystarczy. Wiedział, że nic już nie wystarczy. W 65 roku naszej ery Neron otrzymał  stosowny  pretekst – spisek Pizona. Lucius Annaeus Seneca Minor, Seneka Młodszy, retor, pisarz, poeta i filozof, otrzymał prawo,  zaszczytne prawo, by popełnić samobójstwo. Podciął sobie kilka żył.  Ze względu na poważny wiek krew z przeciętych żył wypływała bardzo powoli. Dyktuje więc skrybie ostatnie słowa, po czym zanurza się w gorących wodach łaźni. Ciepło przyspieszyło upływ krwi i zakończyło jego życie. Odszedł tak, jak głosił. Może ważne jest, by własnym życiem udowodnić to, co głosimy. Ale ilu z nas jest w stanie udowodnić to własną śmiercią?

Fernando Pessoa

Fernando Pessoa: Tak, miniemy wszyscy, minie wszystko. Nic nie zostanie z tego, który miał uczucia i rękawiczki, z tego, który mówił o śmierci i o lokalnej polityce. Tak jak to samo światło rozjaśnia twarze świętych i getry przechodnów, podobnie ten sam brak światła porzuci w ciemności to nic, które zostanie po świętych i właścicielach getrów. W wielkim zawirowaniu, które obraca bezwładnym światem jak suchymi liśćmi, królestwa są tyle samo warte co ubrania krawcowych, a kędziory jasnowłosych dzieci wirują w tym samym śmiertelnym kręgu co cesarskie berła. Wszystko jest niczym, a w przedsionku Niewidzialnego, za którego otwartymi drzwiami widać tylko zamknięte drzwi, tańczą, jak słudzy wiatru, który obraca nimi bez udziału rąk, wszystkie rzeczy małe i duże, które uformowały dla nas i w nas wyczuwalny system wszechświata. Wszystko jest mieszaniną cienia i pyłu i nie słychać żadnego odgłosu poza tym, jaki wydaje zrywający się lub pędzący wiatr, ani nie ma żadnej ciszy poza ciszą tego, co wiatr porzuci.

Pewnego dnia, po ostatecznym poznaniu rzeczy, otworzą się drugie drzwi i wszystko, czym byliśmy – śmieci gwiazd i dusz – zostanie wymiecione na zewnątrz, żeby to, co zostało, mogło się zacząć od nowa.

Kto działa

Benjamin Libet w pracy o „półsekundowym opóźnieniu” udawadnia, że elektryczny impuls inicjujący działanie pojawia się na pół sekundy przed podjęciem świadomej decyzji działania. Jesteśmy przekonani, że najpierw zastanawiamy się, jak postąpić, a następnie to czynimy. W istocie jest przeciwnie. Przez całe nasze życie źródłem naszych działań są nieświadome impulsy: mózg przygotowuje nas do podjęcia działania, a dopiero potem przeżywamy związane z nim doświadczenie.

Strzępy

… wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że poślubiłam mężczyznę doskonale przeciętnego. Wszystko w nim było przeciętne – jego dusza, jego ciało, jego myśli, jego marzenia. I przeraziłam się, bo zrozumiałam, że szybko stanę się stara, bo żadna kobieta nie starzeje się tak szybko jak ta, która poślubia przeciętnego mężczyznę.

 … nigdy nie demaskowałam kłamstw moich mężczyzn. Ich kłamstwa traktowałam zawsze jak rodzaj komplementów, rodzaj prezentów. Mężczyzni nie kłamią tylko tym kobietom na których im nie zależy.

 … jeśli nie potrafimy być dzisiaj wolni, to między innymi i dlatego, że jesteśmy egoistyczni. Pragniemy wolności dla siebie kosztem innych i nie chcemy zrzec się czegokolwiek na ich korzyść, gdyż uważamy, że godziłoby to w nasze prawa i przywileje. Wolność tymczasem – o czym zapomnieliśmy – polega na tym, aby nauczyć się niczego nie oczekiwać ani od życia ani od innych, aby żądać przede wszystkim od siebie i bez żalu oddawać.

Jeszcze trzy razy N. G. Dàvila

Lewica jest najzdolniejszym menedżerem kloaki.

Liberté, égalité, fraternité. Program demokratyczny spełnia się w trzech etapach: etap liberalny, wytwarzający społeczeństwo burżuazyjne, którego charakter skłania nas ku socjalistom; etap egalitarny, wytwarzający społeczeństwo sowieckie, którego charakter prowadzi nas ku nowej lewicy; etap braterski, który zapowiadają kolektywnie kopulujący narkomani.

Przemoc nie jest konieczna, by zniszczyć cywilizację. Każda cywilizacja ginie z powodu obojętności wobec unikalnych wartości, jakie ją stworzyły.

Kultura

W szwedzkiej prasie jakiś bałwan o tym, że przeceniamy tzw. kulturę, że odwoływanie się do kultury jest przeżytkiem, a na dodatek kultura segreguje i dzieli ludzi. Zdaje się, że idiota albo zapomniał albo nigdy nie wiedział o tym, że tylko dzięki kulturze człowiek, i on sam zresztą, jest czymś więcej niż przypadkowym wydarzeniem w przyrodzie – tak przypadkowym jak kura albo osioł.

Język

Raster naszego języka nie jest tak gęsty, by pochwycić całe bogactwo naszych uczuć. Jesteśmy żałośni, gdy mamy wyrazić to, co czujemy. Ale język nie został nam dany to po, by wyrażać czy tłumaczyć uczucia. Przeznaczeniem języka nie jest egzegeza uczuć.

Sekretarze bóstw

Bodaj Platon powiedział, że poeci są sekretarzami bóstwa, które steruje nimi wbrew ich woli. Swift, pisząc „Podróże Guliwera”, zamierzał stworzyć satyrę na nasze przywary i nasze społeczeństwa, a pozostawił po sobie książkę dla dzieci. Lewis, pisząc „Alicję w krainie czarów”, chciał podobno spłodzić książkę dla dzieci. Tymczasem napisał książkę dla dorosłych, bo dorośli czytają tę książkę częściej niż dzieci. Zwłaszcza teraz, gdy dzieci nie czytają nic, może poza komiksami, i przyjmując również, że komiksy to coś, co wymaga umiejętności czytania.

Gajusz Apulejusz

Najhojniej nagradzamy nie tych, którzy poszerzają naszą wiedzę czy – swoim talentem w tej czy innej dziedzinie – poprawiają i wzbogacają nasze życie. Najhojniej nagradzamy tych, którzy dostarczają nam mało wybrednej i bezmyślnej rozrywki. Tak jest dziś. Tak było kiedyś. Nie zmieniło się nic. Gajusz Apulejusz Diokles, żyjący w II wieku naszej ery, był najsłynniejszym i najbogatszym woźnicą rydwanów w Rzymie. Wyścigi rydwanów były spektakularne, a ci, którzy wygrywali, zdobywali pozycję niemal półbogów. Gajusz rozpoczął karierę jako 18 latek, wycofał się w rozsądnym wieku 42 lat. Miał w tym czasie zarobić ponad 36 milionów sestrecji. Ktoś dociekliwy zadał sobie trud, by przeliczyć jego majątek, przyjmując za punkt odniesienia roczny żołd żołnierza rzymskiego i żołnierza współczesnego. Według tego szacunku woźnica Gajusz zarobił 11 miliardów euro. Tym samym może więc chyba uchodzić za najlepiej opłacanego sportowca wszech czasów.