Miłość w Ultima Thule

Mieszkańcy kraju, który widzę za oknem, mieszkańcy Ultima Thule, panicznie boją się miłości. Miłość jest niebezpieczna. Miłość zagraża bezpieczeństwu i integralności ich ego. Dowiedzieli się kiedyś, że człowiek, którego kochamy zawsze wpływa na nas w ten czy inny sposób i tym samym zawsze nas zmienia. W Ultima Thule ego ma status świętej krowy – jest nietykalne.

To niewiarygodne, do jakich rozmiarów urosło tutaj to małe, najczęściej żałośnie ubogie ego i jak zwyrodniała i jak krucha musi być ta roślina, jeżeli trzeba ją ochraniać nawet przed miłością. „Kochaj mnie, ale nie wpływaj na mnie „ – daj  mi siebie tak, by nie wzbogaciło mnie to w niczym, daj mi coś, niczego nie dając, ubierz mnie w suknię w której nadal będę naga, a i ty otrzymasz ode mnie to samo. Cóż warte jest takie ego, które drży ze strachu przed próbą pokonania swoich ograniczeń i słabości – i czy naprawdę warto o nie zabiegać? Miłość jest aktem tworzenia. W miłości każde z nas jest po części dziełem tego drugiego. Tak, to czasem bardzo boli, ale bez tego doświadczenia jesteśmy tylko ćwierć-ludźmi, wędrującymi przez życie jak blade cienie z Ultima-Thule.

Strzępy 2

Nie można przeżyć dwóch prawdziwych miłości, moja miła. Nie można tego przeżyć dwa razy, z dwoma różnymi osobami. Prawdziwa miłość jest jedna i niepodzielna, i jeżeli miałeś szczęście ją przeżyć i nieszczęście, by utracić, wszystko to, co potem dajesz komuś innemu jest kradzione. Ja przeżyłam moją prawdziwą miłość i utraciłam ją. Teraz żyję z innym człowiekiem. Czasem mówi mi, że mnie kocha i ja mu to mówię, daję mu czułość, troskę, daję mu rozkosz, daję prezenty i mam wyrzuty sumienia, bo wszystko to przynależy do mojej prawdziwej miłości. To tamtemu mężczyźnie chciałam dawać moją czułość, troskę, rozkosz, jego chciałam obsypywać prezentami. Nie ma go jednak w moim życiu i daję to komuś innemu, ale jest to kradzież. Ubieram mego obecnego mężczyznę w kradzione rzeczy i uczucia. Tego, co wymarzyłaś z jednym człowiekiem nigdy nie zrealizujesz z innym. Teraz już wiem o tym i wiem też, że jeśli przeżyjesz prawdziwą miłość, stajesz się jak człowiek, który spotkał Boga. Jesteś naznaczony i odtąd wszystko będzie należeć do Niego. Okradasz Go, gdy dajesz to komuś innemu, cokolwiek byś dawał – kwiaty, troskę, twoje myśli czy twoje uczucia …

  … otóż, wcale nie należała do kobiet wiernych czy uczciwych. Była jedynie leniwa. Gdyby posiadanie kochanka nie wiązało się z tyloma problemami, zdolnymi naruszyć lub nawet zburzyć jej spokój, zdobyłaby go przy pierwszej lepszej okazji. Jednak na samą myśl, że zostanie zmuszona do aktywności, do wymyślania alibi, szukania wykrętów i wybiegów, preparowania kłamstw, a dobre kłamstwa wymagają zarówno wyobraźni jak pamięci, rezygnowała z tej przyjemności bez żalu. Jej wierność i uczciwość były prostą funkcją lenistwa.

 … była kobietą tak nieskończenie zaradną, gospodarną i praktyczną, że patrząc na nią nie sposób było oprzeć się wrażeniu, iż nawet w czasie stosunku seksualnego musi robić na drutach lub cerować skarpety. Jej nieliczne chwile przyjemności czy odpoczynku zawsze połączone były z użytecznością i nawet w czasie popołudniowej herbatki zajmowała się przyszywaniem guzików lub ścieraniem kurzu.

Ursula K. LeGuin

Przed kilkoma dniami, w poniedziałek 22 stycznia, zmarła Ursula K. LeGuin. Określa się ją mianem pisarki science fiction i fantasy, ale ta etykietka jest zwodnicza i nie całkiem trafna. Czytając ją nigdy nie miałem wrażenia, że przedstawiany przez nią świat jest fiction czy fantasy. Opowiadała zawsze o sobie, o mnie, o nas, o naszej ulicy, o tym, co nas niepokoi i za czym tęsknimy, a krajobraz, dekoracje – fiction czy fantasy – pozwalało nam zobaczyć nas samych z innej, całkiem innej strony. To była wielka dama literatury.