Impresje antyczne

Uszlachetnione wiśnie pojawiły się w Europie w roku 74 przed naszą erą. Przywiózł je słynny Lukullus. Pochodziły z Kerasos, „miasta wiśni” nad Morzem Czarnym, położonego prawdopodobnie w pobliżu miasta Synopa, miejsca urodzin Diogenesa.

                                                                       ***

Antystenes, uczeń Sokratesa, zapytany o to, jak człowiek mądry powinien zachowywać się w stosunku do polityki, powiedział: Jak wobec ognia. Nie podchodzić za blisko, aby się nie sparzyć i nie oddalać się zbytnio, żeby nie zamarznąć.

                                                                      ***

Łacińskie słowo publicus dotyczy wszystkiego, co posiada związek z ludem i państwem. Słowo privatus jest negacją publicus. Pochodne od tego słowo privus oznacza tyle, co: istniejące samo dla siebie, pojedyncze, wyizolowane. Ekwiwalentem greckim tego słowa jest idiotes.

                                                                        ***

Rzymianie nigdy nie stworzyli wielkich dzieł ani w rzeźbie, ani w malarstwie. Ich zainteresowanie sztuką było głównie komercyjne, było żądzą posiadania kosztownych i wartościowych rzeczy. Neron, podobno wielbiciel Grecji i greckiej sztuki, nie miał jednak żadnych skrupułów obrabowując Grecję z jej arcydzieł. Kazał sprowadzić do Rzymu najsłynniejsze dzieła Aten, Pergamonu i Olimpii oraz ponad 500 brązowych posągów z Delf. Czynili tak zresztą wszyscy władcy rzymscy. Rzym zdobiły greckie dzieła.

Sowieckie dzieci

Rosja bolszewicka to ponury świat bezdomnych, osieroconych dzieci, gnieżdżących się na śmietnikach, żyjących z rabunku, kradzieży i prostytucji, głodujących, chorujących na trąd, nosaciznę, syfilis i szkorbut. Ich liczba sięgała w latach dwudziestych ubiegłego wieku siedmiu milionów, z czego zaledwie kilkadziesiąt tysięcy otoczono – żałośnie niedbałą, nieporadną i wręcz pogardliwą – opieką państwa. Dzieci chore lub kalekie po prostu rozstrzeliwano, zmuszając wcześniej do samodzielnego wykopania sobie rowów na zbiorowe mogiły.

Ciekawe, że ani Zinaida Gippius ani Nina Bierberowa ani słowem nie wspominają w swoich obszernych relacjach z tamtych czasów o losach sowieckich dzieciach. Obie były zresztą bezdzietne.

Julian Apostata

Kiedy w roku 361 cesarz Julian wprowadził się do pałacu w Konstantynopolu i wezwał fryzjera, pojawił się przed nim mężczyzna w stroju tak bogatym, że Julian wziął go za ministra finansów. Na pytanie, ile zarabia, fryzjer odpowiedział, że ponad dwadzieścia racji żołnierskich, tyle samo dla koni, ponadto wynagrodzenie roczne w gotówce oraz inne zasiłki. Julian natychmiast zwolnił i jego i jemu podobnych. Libaniusz wspomina, że było to ponad tysiąc „trutni”.

Univira

Kobiety, które w całym ich życiu należały tylko do jednego mężczyzny, Rzymianie zwykli byli określać słowem univira. Było to zaszczytne miano. W łacinie brakuje identycznego przymiotnika dla mężczyzn. I chyba nie tylko w łacinie.

Tom Phillips – Krótka historia

M. przysłała mi pakiet książek. W tym pracę Toma Phillipsa „Ludzie – krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko”. Zabrałem się do tego, mimo kolokwialnego smrodku w tytule, co zawsze mi podpowiada, że ktoś pójdzie drogą na skróty. Zabrałem się jednak, bo przyjemnie byłoby dowiedzieć się czegoś mądrego lub choćby nowego na temat naszych błędów i porażek. Niestety, T. Phillips nie zadał sobie trudu. Pozbierał sporo pikantnych historyjek i anegdot z różnych czasów i kultur i na ich podstawie dokonuje moralnego osądu przeszłości.

Problem w tym jednak, że kategorie moralne nie są żadnymi absolutami, nie są wieczne, że podlegają ustawicznym zmianom i przeobrażeniom, jak i samo społeczeństwo zresztą. Ocenianie czynów Corteza, Kolumba czy dawnych władców chińskich z perspektywy „ekologicznej” moralności współczesnego wyznawcy lewicowego liberalizmu daje efekt tragikomiczny. Jeżeli nie masz więc nic innego do czytania, przejrzyj raczej raz jeszcze myśli Kubusia Puchatka. Gwarantują i więcej pożytku i zabawy.

Wódka i książka

W Szwecji wódka jest koszmarnie droga. Książki są jeszcze droższe. To nieporozumienie: wódka powinna być znacznie tańsza. Do ceny książek trudno mieć pretensje. Książki muszą być drogie. Książki nie są dla wszystkich. Wiemy już od dawna, że książki nigdy nie zagoszczą pod „strzechami” i nie tam jest ich miejsce. Ale droga wódka? To zwykły faryzeizm.

Błazen

Błazen. Na początku był błazen. Z biegiem czasu, podobno ze względów humanitarnych, zlikwidowano tę szalenie pożyteczną instytucję. Wówczas pojawili się artyści, wszelkiego rodzaju artyści, aktorzy, malarze, pisarze, kompozytorzy, muzycy. Byli przeważnie źle opłacani i źle traktowani, żyjąc w nędzy lub na jej skraju. Ta grupa błaznów była bardzo wygodna. Chętnie i z własnej inicjatywy (jak wszyscy intelektualiści) dorabiali ideologię, która głosiła, że ich nędza jest dumnym znakiem ich cechu oraz przywilejem, a ich materialne ubóstwo świadczy tylko o ich duchowym bogactwie. Ówczesne elity nie bez powodu przyklaskiwały temu z zapałem. Chętnie sami propagowali i podtrzymywali ten mit. Dzięki temu mieli prawie darmową rozrywkę. Błaznami obecnie panujących nam mas – jak przystało na masę i zgodnie z jej upodobaniami – są więc głównie piosenkarze, aktorzy, sportowcy, dziennikarze oraz tak zwani celebryci. Trzeba przyznać, że masy, w przeciwieństwie do elit poprzednich wieków, są o wiele bardziej hojne i opłacają swoich błaznów po królewsku. Opłacają ich tak dobrze, że ich błazny awansują po pewnym czasie do elit i zaczynają pogardzać swymi chlebodawcami. Urocze.

Banda

Wszystkie definicje słowa banda sugerują, że pochodzi ono z języka włoskiego i oznacza zespół ludzi lub grupę osób połączonych jakimś wspólnym celem. Początkowo słowo to było neutralne pod względem ekspresywnym.

Zapewne nie jest jednak przypadkiem, że podstawową jednostką bizantyjskiej armii była właśnie banda licząca 256 i 300 żołnierzy kolejno dla piechoty i jazdy. Na czele każdego bandonu stał komes lub hrabia. Banda czasem zwana była także tagmą. Czy nie tam są korzenie tego słowa?

Kopie

Gdy czytam o Justynianie i Teodorze nie mogę pozbyć się obrazu Nicolae Ceausescu i jego „naukowej” żony Eleny. Oboje zresztą pochodzą z tych samych stron. Justynian urodził się w Tauresium, obecne Taor w Macedonii Północnej, Ceausescu w Scornicești, dwieście kilka kilometrów dalej na północny wschód.

Widzieć i wiedzieć

Widzieć i wiedzieć. Widzieć nie jest symptomem głodu wiedzy. To głód rozrywki. Dzisiaj wszyscy chcemy jak najwięcej widzieć i jak najmniej wiedzieć. Ale naprawdę nie jest konieczne widzieć, żeby wiedzieć, a widzieć nie znaczy wiedzieć. Tejrezjasz.

Fotografie

Fotografie. Ekstensje naszej pamięci lub może protezy. Nie kontemplujemy już widoków, krajobrazów, chwil. Nie przeżywamy ich, podczas gdy trwają. Magazynujemy, zbieramy, gromadzimy. Potem, gdy wracamy do nich, jeżeli wracamy, pozbawione kontekstu, są anonimowe i martwe. Kontekstem byłyby wzruszenia. A ich właśnie nie ma. W czasie na wzruszenia byliśmy zajęci robieniem zdjęć.