Każdy z nas wymyśla sobie lub odkrywa, zwykle przypadkiem, jakiś sposób na życie, coś, co ma mu pomóc rozwiązywać pojawiające się przed nim trudności. Wymyślamy więc jakiś sposób na życie i potem żyjemy tym wykoncypowanym życiem, konfrontujemy go, sprawdzamy i staramy się być postacią wymyśloną przez nas samych. Po pewnym czasie zżywamy się i z tym sposobem bycia w świecie i z tą wymyśloną postacią i chwilami zaczynamy nawet wierzyć, że i to życie i ta wymyślona postać są prawdziwym bytem. W końcu, pewnego dnia, czasem prędzej, czasem później, ale ostatecznie zawsze dociera do nas myśl, że ta przybrana postać ma swoje poważne niedostatki, a nasz sposób na życie nie rozwiązuje wszystkich problemów stwarzanych przez życie, a za to hojnie stwarza nowe. Czas ma paskudną manierę ujawniania wszystkich niedoskonałości naszego sposobu funkcjonowania w świecie, jakikolwiek by on nie był, i wtedy znika pierwotny entuzjazm, znikają złudzenia, a wraz z nimi poczucie bezpieczeństwa. A my? A my, jak ogłupiałe mrówki, znów zaczynamy obmyślać jakiś inny sposób na życie, konfrontując go z poprzednim, przekonani, że to pozwoli nam uniknąć wcześniejszych pomyłek i błędów. Po drugim przychodzi trzeci, czwarty. Nikt z nas nie jest niczym stałym. Każdy jest tylko tym, co mu się przydarza. Każdy człowiek jest tylko tym, co mu się przydarza.
Miesiąc: listopad 2019
Strzępy 25
… kobiety w moim wieku są niczym przejrzałe zboże, miły. Wysypujemy się z kłosów przy najlżejszym powiewie wiatru, a uczucia to przecież huragan …
Dobrze pomyślani
Chcielibyśmy więcej słyszeć, chcielibyśmy więcej widzieć, chcielibyśmy docierać naszym słuchem i wzrokiem do atomowych szczegółów włącznie. Na szczęście przyroda nałożyła ograniczenia na nasze zmysły. Dzięki temu nasz umysł nie jest przeładowany zbędnymi informacjami o świecie. Gdy obserwujemy jakieś zjawisko, gdy patrzymy na jakiś obraz nasz mózg otrzymuje tylko taką ilość informacji, jaką jest w stanie przetworzyć. Gdyby było inaczej, gdybyśmy widzieli i słyszeli wszystko, zdolność i prędkość przetwarzania danych przez mózg musiałaby być niewyobrażalnie duża. W przeciwnym wypadku nasze reakcje, pozwalające nam bezpiecznie przetrwać w naszym środowisku, byłyby zbyt powolne. Jesteśmy więc dobrze pomyślani.
Strzępy 24
… nie oburzała się i nie czuła potrzeby nawracania innych. Umiała słuchać i nie była gadatliwa. Potrafiła najbardziej niewybredny dowcip przyjąć bez zmrużenia oka, ale nigdy takich nie opowiadała. Była obojętna wobec zasad moralnych, choć ludzie byli przekonani, że ma niezłomne zasady moralne. Jeśli były w jej życiu jakieś intymne przygody, to i tak nikt i nigdy o nich nie usłyszał. Można jej było wyznać wszystko i mieć całkowitą pewność, że nikomu tego nie opowie. Jej wewnętrzny spokój przyciągał i magnetyzował.
Kochać wszystkich
Kochać wszystkich to nie kochać nikogo. Miłość bez konkretnego oblicza nie jest możliwa. Kochać wszystkich jest jedynie przedłużeniem miłości własnej. Wiemy już od czasów Marata, Robespierre’a i kilku innych oprawców, że „przyjaciele rodzaju ludzkiego” zawsze byli w gruncie rzeczy jego najbardziej zawziętymi prześladowcami.
Podglądactwo
Lubimy czytać autobiografie, pamiętniki i dzienniki zapewne z tego samego powodu, dla którego lubimy podglądać przez dziurkę od klucza. Podglądanie przez dziurkę od klucza łączy się jednak z poczuciem winy, ponieważ mamy świadomość tego, że okradamy kogoś z jego prywatności. Czytanie autobiografii czy dzienników jest przyjemniejsze, bowiem do tego podglądania jesteśmy zaproszeni. Zapraszający chciał być podglądany, a powody, dla których to uczynił, mogą nas zgoła nie interesować.
Ubranie
Kobieta europejska, odkrywając lub zasłaniając coraz to inne części ciała, stworzyła swemu mężczyźnie złudę odkrywania coraz to nowych uroków kobiecości. Sama równocześnie stała się zjawiskiem, zjawiskiem podlegającym ciągłym przeobrażeniom. Zwykliśmy uważać, że ten swobodny i nieustannie zmieniający się obraz kobiety jest konsekwencją wyzwolenia i emancypacji, ale kto wie, czy nie jest dokładnie odwrotnie – czy emancypacja nie stała się możliwa właśnie dzięki temu … Europejczyk, od wieków gnany tęsknotą, która nakazywała mu przemierzać nowe przestrzenie, chciał również widzieć swoją kobietę w wciąż nowym stroju. Nie jest przypadkiem, że społeczeństwa „zastygłe”, społeczeństwa tradycyjne, są bardzo restrykcyjne wobec kobiecego stroju, ostro potępiają i karzą najdrobniejsze odstępstwa od ustalonego wzorca. Strój bowiem zmienia kobietę, a zmieniająca się wciąż kobieta staje się zjawiskowa, umyka, traci swoją bezpieczną przedmiotowość, uzyskuje coś, co jest przewrotnym, bo niemożliwym do kontrolowania rodzajem wolności. Dzisiejsze emancypantki, potępiające modę i cały związany z tym przemysł, powinny to raczej gorąco popierać. Ubiór i emancypacja. Ubiór i cywilizacja – zauważ, że Równik Afrykański czy Australia nie miały cywilizacji. Cywilizacje powstawały tam, gdzie znano ubranie.
Możemy
Możemy powiedzieć „jedzenie” i możemy powiedzieć „sztuka kulinarna”. Możemy także powiedzieć „rozmnażanie się” i możemy powiedzieć „sztuka kochania”. Możemy też uprawiać filozofię i przestajemy ją uprawiać, gdy boli nas ząb.
Suma
Ktoś słusznie zauważył, że suma inteligencji na naszej planecie jest stała – rośnie jedynie liczba ludności.
Strzępy 23
… ale jej psychiczny raster, siatka jej duszy była utkana tak gęsto, że nie przepuszczała nawet najdrobniejszych i najbardziej obojętnych zjawisk. Dotyczyło jej wszystko i wszystko w niej osiadało i, co logiczne, wszystko było równie ważne. Wybiórczość, pewna doza obojętności wobec świata, podział na bliskie i dalekie, ważne i nieistotne, ratuje nas przed zatratą i szaleństwem. Jest to egoizm konieczny i niezbędny, egoizm zdrowy, bowiem choć z jednej strony oddziela nas od świata, to z drugiej pozwala być i przetrwać w tym świecie. Zewnętrzny świat jest niepewny i zmienny, podlega ustawicznym przeobrażeniom i tym samym nosi wszystkie cechy mirażu i ułudy. Dla nas samych tylko nasz świat jest prawdziwy, bowiem jest niezmienny. Tylko my jesteśmy realni i tylko przez to inni mogą być realni dla nas. Ale w jej psychice nie było już takiego mechanizmu. Cierpienie jakiegoś człowieka gdzieś z drugiej półkuli, zagłada jakiegoś gatunku chrabąszczy czy głód afrykańskiego dziecka dotykały jej z taką samą siłą jak jej własne cierpienie, jej własna zagłada czy jej własny głód. „Czy cierpienie kogoś, kto nie jest mną jest mniej cierpieniem?” – pytała. Miała tylko jedną odpowiedź na to pytanie, dla niej odpowiedź oczywistą, chociaż była to fałszywa odpowiedź. Stanowimy dla siebie najgłębszą i jedyną niepodważalną rzeczywistość i to, co mnie dotyczy jest zawsze ważniejsze od tego, co mnie nie dotyczy. Dzięki temu jestem w stanie być w świecie, łączyć się z nim. To, co dzieje się poza naszą rzeczywistością, pojmujemy czysto intelektualnie, może nas to wzruszać, ale nie boli. W jej przypadku nacisk otaczającego świata był tak silny, że zatracała tę zdolność. Ją to bolało, bolało naprawdę, bolało tak, jakby to wszystko przydarzało się jej… Jedni mówili, że była samotna, inni, że chora. I jedni i drudzy mieli rację.
Szekspir i romantyzm
Prekursorem romantyków jest Szekspir. To on ich zapowiada. „Romeo i Julia” to przecież pełna trywialność – uczucie infantylnych nastolatków, srodze skłócone rodziny, typowy wyciskacz łez, coś na podobieństwo Dallas, Niewolnica Isaura czy Dynastia. Dramaty są tu doskonale pozorne, ale nie ma to żadnego znaczenia, bo romantyzm nie odwołuje się do naszej wrażliwości artystycznej. Romantyzm nie jest tak wyrafinowany, nie jest dla koneserów, znawców i smakoszy. Romantyzm jest sztuką dla mas, sztuką, która nie wymaga jakiegokolwiek wtajemniczenia, żadnego wysiłku, bo odwołuje się wyłącznie do naszej wrażliwości, tylko na niej gra, tylko ją pobudza, a raczej podrażnia. Romantyzm to uczuciowy petting. Że bezczelnie nadużywa naszego zaufania? Kto jest dzisiaj w stanie dostrzec takie subtelności, kto poczuje się oszukany z tego powodu?
Często
Często znacznie ważniejsze jest nie to, co zrobiliśmy, lecz to, czego na całe szczęście nie udało nam się zrobić.
Strzępy 22
Wyrwać z ziemi głazy i wznieść z nich wymierzone w niebo katedry, ukraść poczwarkom motyla tajemnicę ich przędzy i utkać z niej jedwabne brokaty, skonstruować instrumenty muzyczne, z pary wodnej uzyskać siłę napędową, ograniczyć choroby, zaprząc do pracy elektryczność, okiełzać wiatr, zbudować kosmiczne teleskopy podglądające wszechświat i reaktory jądrowe, wysłać człowieka w kosmos, postawić stopę na innej planecie, stworzyć mikroprocesory, wspaniałe powieści, rzeźby i uwertury, odczytać DNA … Nie, rzeczywiście nie mamy powodu do dumy. Powinniśmy jedynie gryźć trawę i zasrywać tę planetę, jak ekologiczne dinozaury, oczekujące przez 135 milionów lat ich bezmyślnego panowania aż jakiś łaskawy meteor czy kometa wreszcie zechcą skrócić ich męki …
Myślenie
Nasze myślenie jest prymitywnie „strukturalne” – jeżeli cokolwiek potrafimy zrozumieć to tylko przez wzgląd na pary opozycyjne, przez kontrast, przez antynomie. Wszystko to, co mieści się w wąskiej przestrzeni między pięścią, a rozwartą dłonią, pozostaje poza naszym rozumieniem. Czasem przeczuwamy to jedynie.
Wiedza
Prawdziwa wiedza zawsze ma charakter orficki. Jest ezoterycznym kultem, wymaga wtajemniczenia, inicjacji i przygotowań, niedostępnych dla mas. Masy to przeczuwają i w ich świadomości naukowcy objawiają się najczęściej jako sekciarze, niebezpieczni i nieobliczalni, uprawiający w podziemiach swoich mrocznych laboratoriów tajemnicze i dziwne rytuały.
Władza
Rękojmią konkretnej władzy jest jej ograniczony zasięg. Doskonale rozumieli to mądrzy władcy. Marek Aureliusz, Hadrian, Trajan. Aleksander Wielki nie był władcą mądrym. To historyczny Piotruś Pan, zdobywca, marzyciel, bez wątpienia wielki, ale nie jako władca.
Nawiasem mówiąc, w tym sensie władzą najbardziej konkretną jest właściwie władza w obrębie rodziny. Istnieją nie tylko totalitarne państwa, ale i totalitarne rodziny.
Analogie
Oswajanie zwierząt polega na redukcji lub wyeliminowaniu ich reakcji ucieczki. To samo dotyczy nas, ludzi. Spowodować, by ktoś zaprzyjaźnił się z nami czy zakochał się w nas znaczy umiejętnie, czyli cierpliwie i wytrwale, eliminować jego reakcję ucieczki, oswoić go z nami. Inny przykład: gdy ryba ma dla swego partnera tak niewiele respektu, że jej agresywność nie zostaje wyłączona, nie może na niego w ogóle reagować seksualnie. Zamienia się wówczas w Brunhildę i naciera na niego z tym większą wściekłością, im bardziej była skłonna potencjalnie do reakcji seksualnej. Ten mechanizm również nie jest nam całkiem obcy. Lubuje się w nim literatura, bawi nas w życiu.
Etologia, co prawda, zawsze budziła moją nieufność, a zwłaszcza antropoetologia. To, że nasze emocje, popędy, instynkty, uczucia czy zachowania pochodzą z międzymózgowia, a więc z archaicznej części mózgu, jaką dzielimy z wieloma gatunkami, ani nie oznacza, że my nie jesteśmy niczym więcej niż tylko zwierzętami, ani – tym bardziej – że zwierzęta są znacznie bardziej ludzkie niż nam się wydaje. Zwierzęta nie opowiadają historii i nie tworzą mitów. Pan Narrans to my, ale trudno nie przyznać, że w bogatym nurcie życia, poczynając od społeczności owadów, skończywszy na nas, możemy znaleźć niesłychanie wiele analogii świadczących o wspólnych korzeniach.
Życie
Życie jest niczym reżyser, który – gdy wkraczamy w jego kompetencje – przywołuje nas do porządku przypominając w sposób zawsze mniej czy bardziej chamski, że o kształcie sztuki decyduje on, a nam pozostaje tylko grać, jak najlepiej grać swoją rolę, bez względu na to jaką ona jest.
Cecha
Ani zdarzenia, ani rzeczy, choć realne, nie są trwałe i ta ich cecha, nietrwałość, podważa ich realność.
Durrell o komunizmie
Lawrence Durrell „Listy”: Mając okazję przyjrzeć się komunizmowi, jestem coraz bardziej przekonany, że amerykańskie polowania na czarownice i wszystko, co się z tym wiąże, są o wiele sensowniejsze, niż mogłoby się wydawać. My jednak jesteśmy wciąż przeżarci mętnymi ideami liberalnego socjalizmu i kapitalistycznym poczuciem winy, a z każdą kolejną deklaracją pakujemy się prosto w łapy tych świń. Tymczasem nie mamy żadnych powodów, by popierać marksizm-leninizm, gdyż system ten niszczy wszystkie wartości, których bronimy. Wiem, że nasza kultura jest przegniła, ale w porównaniu z TYM to kwitnąca dekadencja, bo przynajmniej nie pozbawia ludzi nadziei. Tymczasem komunizm to po prostu śmierć.
Europa to owczarnia pełna beczących i kudłatych socjalistów, którzy zdają się wcale nie zauważać, że socjalizm toruje drogę fanatykom.
de Custine
Astolphe de Custine: „Uciemiężony lud zawsze zasługuje na swoje jarzmo, tyrania jest dziełem podległych jej narodów”.
Tęsknota
Czy można tęsknić do miejsc w których nigdy nie byliśmy? Do miejsc o których istnieniu nic nie wiemy? Które w najlepszym razie tylko przeczuwamy? Otóż, w języku fińskim jest słowo kaukokaipuu, które wyraża właśnie takie uczucie.
Coś obchodzi
Wszyscy są równi, wszystko jest względne, wszyscy mają takie same prawa, wszystko jest dozwolone, wszyscy są wyjątkowi, wszystko jest dopuszczalne, każda kultura ma taką samą wartość, liberalizm jako jedyna dopuszczalna płaszczyzna współżycia – kryzys tożsamości europejskiej zaowocował wyniszczającym dekadentyzmem niemal w każdej dziedzinie naszej egzystencji. Jesteśmy tego świadkami każdego dnia, bez mała w całej Europie, a jednak, mam wrażenie, że ludzie znów powoli zaczynają tęsknić do świata, w którym człowieka coś obchodzi.
Paradoks hazardzisty
Mój znajomy, wierny gracz w lotto, wypełniając cotygodniowy kupon sprawdza zawsze numery z poprzedniego losowania. Zapytałem go o przyczynę. Wydawał się być szczerze zaskoczony pytaniem. Dla niego było oczywiste, że prawdopodobieństwo powtórzenia się tych samych lub podobnych numerów w kolejnym losowaniu musi być znikome. On widział w tym ciągłość. Ten fenomen nazywany jest paradoksem hazardzisty – jesteśmy przekonani (zgodnie z intuicją, choć wbrew logice), że mechanizm w grach losowych „zapamiętuje” wyniki poprzednich losowań, że gra, powielana każdego tygodnia, jest jakąś kontynuacją. To z tego powodu zakreślając w lotto cyfry wybieramy te, które były nieobecne lub padały rzadko. Wierzymy, że teraz przyszła ich kolej. Jest to złudzenie, oczywiście, bo po każdym losowaniu prawdopodobieństwo powraca do punktu zero, punktu wyjścia, zaczyna się od nowa i nie ma powodów, by za tydzień nie pojawiły się dokładnie te same numery, które wypadły ostatnim razem. Każda nowa gra jest bowiem pierwszą i ostatnią. Na tej samej zasadzie wierzymy też, że nasz szczęśliwy fart lub przeciwnie, nieustanny pech, nie mogą trwać bez końca, że po jednym czy drugim takim zdarzeniu musi nastąpić zmiana. Tymczasem zarówno jedno, jak i drugie może dość długo powtarzać się w takich sekwencjach – nie ma przecież nic takiego, jak jakiś licznik czy kalkulator, które rejestrowałaby i tasowały szczęśliwe czy pechowe zdarzenia w naszym życiu. Każde zdarzenie, podobnie jak każda gra, jest zawsze pierwsze i ostatnie.
Czas
Czas jest w zmowie z naszymi uczuciami.
Tatuaż
Dwójka holenderskich psychologów, J. Vanderlinden oraz W. Vandereycken, podzielili najważniejsze funkcje samookaleczania u pacjentów psychiatrycznych na następujące kategorie: relaksacje (odczuwanie przyjemności z powodu bólu, zmniejszanie napięcia), zwrócenie uwagi (uzyskanie autoafirmacji), stymulacje (odczuwanie własnego ciała), kar (odczuwanie winy z powodu bycia słabym, brakiem dyscypliny) oraz autodestrukcje (bycie nieatrakcyjnym). Motywy te idealnie pokrywają się z motywami, które skłaniają ludzi do pokrywania swoich ciał tatuażami. Przypadek?
Epigramat
Dzisiaj, szukając wśród moich notatek czegoś innego, trafiłem na anonimowy epigramat z Anthologia Palatina, który zachwycił mnie setki lat temu i jakimś cudem przetrwał, zapisany na mocno pomarszczonej czasem, pożółkłej fiszce: Pomyśl – ja stanę się wiatru powiewem, a ty, brzegiem morza idąc, odsłonisz piersi – i dotknie ich moje tchnienie …
Strzępy 21
Ten, kogo kochany, nie starzeje się nigdy, bo miłość nie jest żadnym procesem, niczym co zmienia się wciąż i rozwija. Miłość to zawsze ta jedna jedyna chwila, w której się w nas zrodziła, ten sam płomień, który rozbłysnął nagle w naszej duszy. Kochać znaczy więc przez lata czy dziesiątki lat nosić w sobie ten sam moment, ten sam ogień, zawsze tak samo żywy i tak samo intensywny.
Hałas
Cała przestrzeń publiczna, nasze ulice, restauracje, parki, dworce lotnicze i kolejowe są dzisiaj nieporównywalnie głośniejsze niż dwadzieścia, trzydzieści lat temu. Bardziej wrzaskliwe. I nie jest to hałas mechaniczny. Ten zdołaliśmy wyciszyć i zredukować. To my, ludzie, staliśmy się głośni i rozwrzeszczani. Ktoś krzyczący w telefon komórkowy, co słyszą nie tylko idący przed nim i za nim, ale i ludzie na chodniku po drugiej stronie ulicy, jakieś mieszane towarzystwo, przekrzykujące się nawzajem, całkiem jakby byli sami w całym mieście, młodzi ludzie idący tuż za twoimi plecami, wydzierający się tak głośno, jakby chcieli udowodnić całemu światu, że istnieją i chcą oznajmić, że nie mają nic do powiedzenia, dzieci, trenujące dźwięki o przerażająco niskiej częstotliwości, przy milczącym przyzwoleniu przygłuchych rodziców, grupa dziewcząt, których donośny śmiech przypomina upiorne trele kukubary chichotliwej etc. Obecnie nasze miasta nie są już tak hałaśliwe, jak były. Teraz to my generujemy hałas.
Trymalchion
Napis nagrobny Trymalchiona: Nec umquam philosophum audivit. Vale et tu! Nigdy nie słyszał filozofa. Ty także żyj szczęśliwie!
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.