Każdy z nas

Każdy z nas wymyśla sobie lub odkrywa, zwykle przypadkiem, jakiś sposób na życie, coś, co ma mu pomóc rozwiązywać pojawiające się przed nim trudności. Wymyślamy więc jakiś sposób na życie i potem żyjemy tym wykoncypowanym życiem, konfrontujemy go, sprawdzamy i staramy się być postacią wymyśloną przez nas samych. Po pewnym czasie zżywamy się i z tym sposobem bycia w świecie i z tą wymyśloną postacią i chwilami zaczynamy nawet wierzyć, że i to życie i ta wymyślona postać są prawdziwym bytem. W końcu, pewnego dnia, czasem prędzej, czasem później, ale ostatecznie zawsze dociera do nas myśl, że ta przybrana postać ma swoje poważne niedostatki, a nasz sposób na życie nie rozwiązuje wszystkich problemów stwarzanych przez życie, a za to hojnie stwarza nowe. Czas ma paskudną manierę ujawniania wszystkich niedoskonałości naszego sposobu funkcjonowania w świecie, jakikolwiek by on nie był, i wtedy znika pierwotny entuzjazm, znikają złudzenia, a wraz z nimi poczucie bezpieczeństwa. A my? A my, jak ogłupiałe mrówki, znów zaczynamy obmyślać jakiś inny sposób na życie, konfrontując go z poprzednim, przekonani, że to pozwoli nam uniknąć wcześniejszych pomyłek i błędów. Po drugim przychodzi trzeci, czwarty. Nikt z nas nie jest niczym stałym. Każdy jest tylko tym, co mu się przydarza. Każdy człowiek jest tylko tym, co mu się przydarza.