Widziałem dzisiaj w centrum Malmö manifestację kobiet w sprawie klimatu. W pierwszej chwili skłonny byłem sądzić, że mam przed oczyma kondukt pogrzebowy. Szło być może 200 – 300 kobiet, wszystkie wyglądały niemal identycznie, wszystkie ubrane były w workowate, szare, ciemne, bezbarwne płaszcze i kurtki, a na nogach miały toporne, grube obuwie jak do ciężkich prac w oborze. Niosły jakieś transparenty domagające się, żeby ktoś/coś zrobił nie wiadomo co dla poprawy klimatu. Pochód cieni był równie bezosobowy jak ich hasła i ich twarze były także bezosobowe – wszystkie wyglądały podobnie i nędznie, jak z kiepskiego surrealistycznego filmu o apokaliptycznym społeczeństwie. Wyjąłem telefon, zapytałem googlowskiego asystenta o jakość powietrza, natychmiast podał mi cyfrę 1, najniższy stopień zanieczyszczeń – stałem w środku miasta. Milczący pochód minął mnie i zniknął za zakrętem ulicy. Za nim żółwim tempem podążył policyjny samochód z dwójką znudzonych policjantów.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.