Zawsze w Petersburgu

Zygmunt Mineyko w pamiętniku „Z tajgi na Akropol” opisuje zdarzenie, które miało miejsce w Petersburgu, gdy władze ruskie postanowiły zademonstrować ludności miasta gnanych na Syberię polskich powstańców styczniowych. Z dworca kolei żelaznej, pod nadzorem piechoty i kawalerii ruskiej, zmuszono ich do przemarszu do więzienia wzdłuż ulic miasta: „Ludność stolicy, oświadomiona o mającej dokonać się dzisiejszej paradzie, gromadziła się licznie na ulicach i placach publicznych dla oglądania polskich „miateżników”, mających odwagę targnąć się do obalenia ich niewoli, spotykając nas z przekleństwem i wrzawą. W chwili zaś, gdy orszak nasz zjawił się w pobliżu Kazańskiej cerkwi, nagromadzone tam tłumy częstowały nas gradem kamieni, raniąc wielu z nas, jako też niektórych żołnierzy pieszej i konnej naszej straży. Okoliczność ta ostatnia ocaliła nas od wymordowania, gdyż żołnierze moskiewscy, będąc jednocześnie z polskimi powstańcami narażeni na niebezpieczeństwo postradania życia, odparli napastników. Skończył się ten zamach tylko skropieniem krwią polską Newskiego Prospektu przy świątyni Kazańskiej na najbardziej wytycznym punkcie Petersburga, miejscu zbornym arystokracji i elegantów stolicy, mających nagromadzony obficie materiał do kamieniowania Polaków.