Peter Sloterdijk, filozof i eseista, z wyjątkowo trafną oceną dziejszej prasy, która zajmuje się już jedynie rozpowszechnianiem fałszu: Dziennikarstwo dołączyło do cynicznego gremia wszelkiej maści specjalistów od „public relations”, biur reklamowych, sztabów wyborczych rozmaitych partii, komercyjnych sieci telewizji satelitarnej, prywatnych pośredników pracy czy tzw. studiów produkujących pornograficzne obrazki na użytek magazynów dla podekscytowanych samców. Cynizm jako choroba zawodowa czy profesjonalna deformacja wśród tych, których obowiązkiem jest informować nas rzetelnie o naszej wspólnej rzeczywistości. Zawsze istniał pewien niejawny pakt między właściwym opinii publicznej pragnieniem sensacji i krwi, a gotowością dziennikarzy do wykorzystywania nieszczęść przytrafiających się innym ludziom. Ale w tej chwili gotowość dziennikarzy, by dostarczać tego, na czym ich klientom zależy, wyprzedza już oczekiwania klientów. Dziennikarze sami aranżują nieszczęścia według scenariuszy, które – ich zdaniem – najbardziej przypadną do gustu klientom. Przypadek 3-letniego Aylana Kurdi, dziennikarze, którzy do spółki z oprawcami pewnego afrykańskiego reżimu aranżowali fotogeniczne sceny rozstrzeliwania więźniów, inne. Większość gazet żyje obecnie z zaspakajania głodu niskich instynktów, kolportowania plotek … Wartość użytkowa tych informacji nie jest ani o gram większa niż jakiegokolwiek innego środka pobudzającego, jakiejś efedryny, amfetaminy czy heroiny. Każdy „news”, który ma dla prasy jakąś wartość musi spełniać ten warunek. Jeżeli nie zawiera go w wystarczającym stopniu poddaje się go „profesjonalnej obróbce”, co oznacza dramatyzację i zakłamanie.