Wszyscy mamy jakichś znajomych, ludzi, których spotykamy tylko przelotnie, często nawet nie znając ich imion, ale znajomość to właśnie ten typ relacji, relacji czysto formalnej, wolnej od jakichkolwiek emocji czy zaangażowania, relacji, która nie wychodzi poza tradycyjne słowa pozdrowienia czy choćby tylko skinienie głową w razie przypadkowego spotkania. Pytanie tylko, czy możliwe jest utrzymanie znajomości na tym samym bezpiecznie średnim poziomie przez dłuższy czas, bez skracania dystansu, bez zbliżania się, bez ingerencji w życie tego drugiego człowieka, bez pułapek poufałości, bez najmniejszej zmiany charakteru takich kontaktów? Wszystkie inne rodzaje naszych relacji (przyjaźń, miłość, etc) to wielkie teatralne sceny na których mogą rozgrywać się dramaty i tragedie, i co tylko jeszcze sobie wymarzysz, podczas gdy znajomość przypomina raczej wąski chodnik na którym z trudem mogą minąć się dwie osoby – każdy nieostrożny lub zbyt śmiały gest może bowiem zburzyć ten domek z kart i wtedy znajomość znika nieodwołalnie. Przyjaźń i miłość podlegają ewolucji, mogą przybierać różne stadia i formy, znajomość nie. Znajomość jest konstrukcją kruchą jak francuskie ciasto. Moment nieuwagi i rozsypuje się w dłoniach.
Sprawa mogła być znacznie prostsza w minionych epokach, gdy obowiązywały konwenanse i etykieta, które do pewnego stopnia regulowały charakter stosunków międzyludzkich, ale dziś te naturalne bariery niemal całkowicie poznikały. Nasze życie jest ustawiczną zmianą, a każdy nowy fakt, każde nowe zdarzenie natychmiast koryguje dotychczasowy model naszych stosunków ze światem – najczęściej niezależnie od naszych życzeń czy intencji. Zmiany są fascynujące, to prawda, a jednak to nie zmiany, lecz rytuały i powtórzenia są niezaprzeczalnie najprzyjemniejszą stroną życia.