Memento

Pojawiły się interesujące wyniki badań dotyczących wpływu wojny na Ukrainie na populację dziko żyjących psów. Okazało się, że konflikt zbrojny działa jak bezlitosny mechanizm doboru naturalnego. Warunki wojenne powodują, że zwierzęta zmuszone są do brutalnej walki o byt, a to niesie za sobą szereg charakterystycznych zmian. Psy o krótkich łapach, które nie są w stanie sprawnie przemieszczać się w trudnym terenie, znikły z terenów frontu; ten sam los spotkał psy z płaskimi nosami, co jest konsekwencją ich mniejszej wydolności oddechowej; nie spotyka się też psów z cechami typowymi dla ras ozdobnych. Populacja przyfrontowych psów upodobniła się do dzikich psowatych, słabsze gatunki wyginęły i na terenach działań wojennych obserwuje się niemal wyłącznie psy zdrowe, chociaż w większości mocno niedożywione.

Nagrania pokazały także, że istnieją grupy psów, które nauczyły się egzystować w stadach, które razem polują i żywią się padliną, by przetrwać. Potwierdziły się też wcześniejsze doniesienia o psach zjadających ciała poległych żołnierzy, których zwłoki nie są zabierane z pola walki. Zjawisko jest dość makabryczne, ale nie jest zaskakujące – psy, podobnie jak wilki, są fizjologicznie przystosowane do żywienia się martwymi zwierzętami i mogą również żywić się martwymi ludźmi, gdy brakuje innego pokarmu.

Wystarczyły 4 lata działań wojennych, by włączył się mechanizm doboru naturalnego, który bezwzględnie premiuje cechy przetrwania. To ważne memento, bowiem mechanizm ten dotyczy także i nas, ludzi.