Nic o polityce

Zawsze obiecuję sobie, że nie będę pisał o polityce. Polityka jest nudna, powtarzalna, wulgarna, a politycy – jak słusznie zauważył generał George S. Patton – są najniższą i najohydniejszą formą istnienia na naszej planecie. W ciągu tysięcy lat naszej historii zmieniliśmy wiele. Inaczej mieszkamy i żyjemy, inaczej poruszamy się w przestrzeni, inaczej zapisujemy nasze dzieje, spacerujemy nie tylko po Polach Elizejskich, ale i po Księżycu, zanurzamy się w głębinach oceanach, polujemy na wampiry świata cząstek elementarnych, neutrina, rozszyfrowaliśmy nasz kod genetyczny, dokonaliśmy wiele, i tylko politykę uprawiamy wciąż dokładnie tak samo jak wówczas, gdy naszym schronieniem była grota. Polityka nie zmieniła się, nie zmieniły się jej zasady ani metody. I politycy pozostali tym, czym zawsze byli – bandą tryglodytów, którzy chętnie rozdają swoim wyznawcom przegniłe marchewki, a przede wszystkim maczugi.

Obiecuję sobie więc nie pisać o polityce. Ale może nie będzie to o polityce, bo będzie o tryglodytach i mordercach. Właśnie umarł jeden z nich. Castro. Nie ma potrzeby ani go przedstawiać ani o nim wspominać. Jest martwy i tylko to jest istotne. Nota bene, polityczne upiory jego pokroju wyraźnie nie należą do wybrańców bogów, niestety. Zwykle żyją paskudnie za długo. Warto natomiast zwrócić uwagę na reakcje żywych. Te mogą nam podpowiedzieć, gdzie my właściwie żyjemy. Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker uważa, że wraz ze śmiercią Fidela Castro świat stracił człowieka, który dla wielu był bohaterem. Federika Mogherini, szefowa unijnej dyplomacji, jest podobnego zdania. Fidel był dla niej „ważną postacią historyczną”. Niedorzeczny Franciszek Papież bardzo współczuje narodowi kubańskiemu i obiecuje modlić się za szanowną ekscelencję Fidela Alejandro. Może warto w tym miejscu nadmienić, że są to ludzie, którzy decydują o naszej rzeczywistości. Albo może warto chociaż zdziwić się, jak to uczyniła europejska komisarz do spraw handlu, Cecilia Malmström, która na jednym z portali społecznościowych napisała, że „Fidel Castro był dyktatorem, który uciskał swój naród przez 50 lat. Dziwne uczucie, kiedy słyszy się w dzisiejszych doniesieniach o składanych mu hołdach”.