Sàndor Màrai

„Dziennik” Sàndora Màrai. Drugi tom, lata 1949-1956. O bogowie! gdybyśmy mieli choć jednego pisarza tej klasy w naszej literaturze i choć jednego człowieka tej klasy. Ale nie mieliśmy. Dzienniki Gombrowicza trudno czytać bez zażenowania, Iwaszkiewicz jest zbydlęcony i żałosny, Dąbrowska to czysty kabaret, inni, szkoda słów. Może jedynie Herling Grudziński, jego „Dziennik pisany nocą”, wyważony i mądry, ale ile w nim jest samego autora? W polskiej literaturze nie ma ani jednego człowieka tej miary, co Màrai.