Żyjemy w świecie, który zwariował i domaga się, by jego szaleństwo uznać za normę. Nie tak dawno, pamiętam te czasy doskonale, gwałtownie protestowano przeciw Ameryce, która wspierała bandyckie dyktatury. Dziś tłumy wylegają na ulice i place, by palić amerykańską flagę i protestować przeciw Ameryce, bowiem obala bezwzględnych i krwawych dyktatorów. Jeszcze nie tak dawno żaden poważny wydawca, zwłaszcza poważnych pism, nie zgodziłby się na publikacje artykułów opartych na wątpliwych źródłach, nie mówiąc już o publikacjach ujawniających tajemnice państwowe. Dziś nikt nie ma takich oporów, a autorzy sensacyjnych opowiastek otrzymują Nagrodę Pulitzera i uchodzą za sumienie ludzkości. Przed więzieniami, gdzie czekają na stracenie notoryczni mordercy, urządza się demonstracje w ich obronie i kręci się filmy przedstawiając ich jako godne naszego współczucia ofiary społeczeństwa. A już szczególną troskę, niemal matczyną miłość okazuje się dziś wszelkiej maści terrorystom, którzy bez mrugnięcia okiem podrzynają gardła niewiernym i dokumentują to na taśmach wideo. Ileż hałasu, protestów i artykułów na temat ich bezprawnego przetrzymywania na Guantanamo. Wypuścić te niewinne baranki, niech nam podrzynają gardła dalej, a ci, których to tym razem ominie, będą mogli obejrzeć kolejne odcinki puszczane przez Al-Jazira. Cały Zachód krzyczy „mea culpa”za kilka rysunków satyrycznych o Mahomecie, figurze śmiesznej i karykaturalnej, a jednocześnie staje w obronie pseudoartystów, których wulgarne „dzieła” bezczyszczą symbole chrześcijańskie i jeszcze bardziej bohatersko milczy, gdy w pewnych nowoislamskich krajach zrównuje się z ziemią kościoły oraz prześladuje chrześcian. Wydajemy wręcz astronomiczne pieniądze na ochronę różnych politycznych i gospodarczych zjazdów przed antyglobalistami czy przed klinikami, gdzie wykonuje się aborcje lub laboratoriami farmaceutycznymi, gdzie fanatyczni ekoterrorści nawołują do zabijania ludzi w imię wyzwolenia od cierpień biednych małych króliczków i równie biedne szczury. Nieśmiałe interwencje policji kończą się tym, że policjanci stają w roli oskarżonych. Podczas zamieszek w Goteborgu antyglobaliści, a raczej bandy zwykłych huliganów spowodowali zniszczenia szacowane w dziesiątki milionów, to samo miało obecnie miejsce w w tym roku w Niemczech. Jedyne o czym prasa nasza dzielna, bezstronna prasa informowała wtedy i co nieśmiało raczyła podkreślić dzisiaj to „brutalność policji” – nie było bodaj ani jednego wyraźnego słowa potępienia bandytów i chuliganów, ani cienia przygany w mediach.
Człowiek, który stara się zachować zdrowy rozsądek, czuje się coraz częściej niczym kierowca, który zauważa nagle i nie bez zgrozy, że z ulic poznikały wszystkie znaki drogowe. Każdy jedzie, jak chce i najwyraźniej uważa, że jego sposób jazdy jest tym, który powinien obowiązywać wszystkich. Ale może chodzi o totalną dezorientację? Przecież na naszych oczach pisana jest na nowo cała historia naszej cywilizacji. Tyle, że dziś już nie pisze się jej z punktu widzenia zdobywców (którymi byliśmy), zdobywców dumnych ze swojej przeszłości, lecz z punktu widzenia karzełków, przegranych, nieudaczników, straceńców, frustratów, słabeuszy i tchórzy. Wczorajsze autorytety, jakiekolwiek one były, zastąpiono ludźmi typu Chomsky, Jane Fonda, jej mąż Tom Hayden, Sean Penn, George Clooney, herosi Idola, Madonna, David Beckham i czołowa postać ze światka celebrities czyli Paris Hilton. Na straży tego procesu stoi cała armia zawodowych kontestatorów, którzy gardząc faktami i prawdą, czerpią z tego procederu profity.