Nieczytana książka, nieotwarty list i nieznajoma kobieta mają wiele wspólnego – wabią tajemnicą, którą rzadko są w stanie spełnić.
Dzień: 2017-08-15
Aniołowie
… otóż, ja uważam, że aniołowie istnieją. Uważam, że aniołami zostają po śmierci artyści, prawdziwi twórcy. Aniołowie to właśnie oni. Myślę, że wszechmocny i miłosierny Bóg czyni ich aniołami natychmiast, bez śledztwa i weryfikacji, przez sam fakt, że za życia byli artystami, że ich jednych nie pyta Bóg o ich życie i uczynki i tylko ich z niczego nie rozlicza – jeżeli przeznaczył im za życia los twórcy, po śmierci stają się aniołami. Ale być twórcą to straszny los …
Populacja
W przyrodzie występuje dość prosta zależność pomiędzy wielkością zwierzęcia, a częstością jego występowania. Słonie są duże i jest ich stosunkowo mało, myszy są niewielkie i jest ich dużo. A jak na tym tle wyglądamy my, ludzie? Jako gatunek całkowcie wyłamaliśmy się z tej zasady. Liczba przedstawicieli homo sapiens jest aż 10 tys. razy większa niżby wynikało z tej skali. Innymi słowy, nasze występowanie jest 10 tys. razy bardziej rozpowszechnione niż jakiegokolwiek ssaka naszego rozmiaru. Gdyby człowiek był wyłącznie kolejnym „zwykłym” naczelnym, to naturalna populacja ludzi na świecie wynosiłaby mniej więcej 1 mln, byłaby mocno rozproszona i żylibyśmy w małych, 20-30 osobowych grupach.
Tak twierdzą naukowcy i brzmi to przekonywująco. Płacimy jednak sporą cenę za nasze niepohamowane rozmnażanie się. Epidemie: w czasach, gdy żyliśmy w odizolowanych, małych wysepkach, wybuch epidemii szybko uśmiercał całą grupę, a wraz z nią przepadała choroba. Ale już w XVII wieku, gdy dżuma rozprzestrzeniła się po całej Europie, w Anglii zmarło ok. 40% populacji. Dziś, w przypadku wybuchu epidemii tzw. ptasiej grypy, cyfra ofiar może otrzeć się o 100 milionów. Katastrofy: ostatni atak tsunami pochłonął prawie pół miliona ludzi.
Sofizmat
Niepalący odnoszą się dziś z pewną wyższością wobec palących. Wielu zdaje się posiadać poczucie moralnej przewagi nad palącymi, przewagi pochodzącej stąd, że oni przestali palić, a więc posiadają silną wolę, której ich zdaniem brakuje palaczom. W ostatnim okresie daje się zaobserwować jeszcze jedno zjawisko. Niepalący zaczynają również demonstrować coś w rodzaju poczucia intelektualnej przewagi nad palaczami. Palenie uznaje się już nie tylko za słabość, ale i głupotę. Powstał więc sofizmat: palenie jest głupotą, a więc ten, kto nie pali, jest mądry.
Może to być jednak pocieszeniem tylko dla głupców. Zdecydowana większość tych, którzy przestali palić, to ludzie, którzy nigdy nie zasmakowali w paleniu, a więc i decyzja o skończeniu z paleniem nie wymagała od nich nadzwyczajnych wysiłków. Nie potrzebowali żadnej silnej woli, by przestać palić. Prawdziwi palacze nigdy nie przestają palić. Silną wolę objawiają raczej ci, którzy mimo represji i różnych nacisków nie wyrzekają się Madame Nikotyny. Kto nie pali, ten mądry ..? Palił Einstein, Musil, Lowry, Hemingway, Miller, Picasso, Ortega y Gasset, Durrell, Modigiliani, tysiące wybitnych twórców i naukowców – w dziejach naszej kultury mielibyśmy więc ogromne ilości szalenie mądrych głupców.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.