Populacja

W przyrodzie występuje dość prosta zależność pomiędzy wielkością zwierzęcia, a częstością jego występowania. Słonie są duże i jest ich stosunkowo mało, myszy są niewielkie i jest ich dużo. A jak na tym tle wyglądamy my, ludzie? Jako gatunek całkowcie wyłamaliśmy się z tej zasady. Liczba przedstawicieli homo sapiens jest aż 10 tys. razy większa niżby wynikało z tej skali. Innymi słowy, nasze występowanie jest 10 tys. razy bardziej rozpowszechnione niż jakiegokolwiek ssaka naszego rozmiaru. Gdyby człowiek był wyłącznie kolejnym „zwykłym” naczelnym, to naturalna populacja ludzi na świecie wynosiłaby mniej więcej 1 mln, byłaby mocno rozproszona i żylibyśmy w małych, 20-30 osobowych grupach.

Tak twierdzą naukowcy i brzmi to przekonywująco. Płacimy jednak sporą cenę za nasze niepohamowane rozmnażanie się. Epidemie: w czasach, gdy żyliśmy w odizolowanych, małych wysepkach, wybuch epidemii szybko uśmiercał całą grupę, a wraz z nią przepadała choroba. Ale już w XVII wieku, gdy dżuma rozprzestrzeniła się po całej Europie, w Anglii zmarło ok. 40% populacji. Dziś, w przypadku wybuchu epidemii tzw. ptasiej grypy, cyfra ofiar może otrzeć się o 100 milionów. Katastrofy: ostatni atak tsunami pochłonął prawie pół miliona ludzi.