Cały ten współczesny koszmar spektaklu litości. Litości dla psów, litości dla chomików, kotów, uchodźców, komarów, przestępców, żebraków, litości dla zwykłych idiotów oraz idiotek, przypomina mi rozdzierające – i nie mogę pozbyć się wrażenia, że fałszywe i sztuczne – lamenty i jęki na pogrzebach ludzi doskonale nam obcych. Społeczeństwa zachodnie przeistoczyły się obecnie w coś w rodzaju zawodowych płaczek. Płaczemy na wszystkich pogrzebach. Nawet na pogrzebach naszych wrogów.
Już Seneka przestrzegał przed litością. Uważał, że litość jest wadą człowieka słabego, człowieka, który załamuje się na widok cudzych nieszczęść i dlatego właśnie jest ona najbardziej rozpowszechniona „wśród ludzi najlichszych”.